Wczoraj przyszedł ten dzień – właściciel wydawnictwa teatralnego, który wcześniej opublikował sztukę Life is loading Mariusza Więcka i Jerzego Wójcickiego, zapytał mnie, czy nie chciałbym przetłumaczyć kolejnej sztuki tych autorów. Life is loading, tekst o ciemnych stronach internetu, wygrał trzy lata temu konkurs na spektakl teatralny w Norymberdze. Tamtejszy Staatstheater zlecił mi przekład i go wystawił. Tym razem wydawca oczekiwał, że przełożę tekst bezinteresownie, jako rodzaj inwestycji, a oferował mi tylko standardowy udział w tantiemach, jeśli sztuka trafi na scenę. Wydawca znajdujący się bez wątpienia w lepszej sytuacji finansowej niż ja nie chciał dzielić się ryzykiem, ale jeszcze bardziej mnie zaskoczył w momencie, kiedy określił siebie jako wielkiego idealistę, który jak wół walczy o młodych, kompletnie nieznanych polskich autorów. A ja tylko o pieniądzach! Poczułem się dotknięty, bo trzeba postradać zmysły, by zajmować się przekładem literackim, szczególnie kiedy ma się rodzinę i skutecznie wyleczyło się ze skłonności idealistycznych. Odmówiłem.
Na szczęście jednak takie refleksje wypieram dość szybko. Co nie oznacza, że problemy eksportowe polskiej literatury dotyczą tylko młodych, nawet w kraju słabo rozpoznawalnych autorów albo twórców tzw. literatury wysokiej. Literatura gatunkowa made in Poland to nie zagraniczny samograj. Parę dni temu wróciłem z tzw. Lesereise, którą odbyłem z Katarzyną Bondą, autorką mającą w Polsce status celebrity. Trzy tygodnie temu ukazał się w Niemczech Der Rat der Gerechten (Okularnik, który sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy), drugi tom tetralogii o profilerce Saszy Załuskiej. Tłumaczenie wykonałem razem z Saskią Herklotz. Były spotkania autorskie w Instytutach Polskich, na targach książki, w księgarniach i na festiwalach literatury kryminalnej w Berlinie, Lipsku, Stuttgarcie, Düsseldorfie i Monachium. Heyne Verlag, wydawnictwo należące do potężnej grupy wydawniczej Random House, już dwa lata temu wydało pierwszy tom tej serii. Cały nakład Das Mädchen aus dem Nordenw wysokości 10 tys. egzemplarzy rozszedł się, co redaktorka prowadząca tytuł uznała za zadowalający wynik. Poza tym podkreśliła, że wydawnictwo nie oczekuje natychmiastowych zysków, jest gotowe cierpliwie wprowadzać autora z Polski na rynek niemiecki. Jednak gdy autorka pytała wprost, czy wydawnictwo planuje również wydać trzeci i czwarty tom serii, odpowiedź była rozbrająco szczera: „Musimy poczekać…