Subskrybuj
Pisarz, eseista, autor m.in. powieści Nieludzka komedia (2009), Da capo (2010), NN (2012), zbioru opowiadań Sainte-Fabeau (2017) oraz rozprawy Błądzące słowa. Jacques Rancière i filozofia literatury (2017) i Niepoczytalne (2019). Wykładowca na polonistyce i kulturoznawstwie UJ.

Ostatni Człowiek

„Katalog możliwości już się wyczerpał. Wielkie idee straciły ostrze na skutek ustawicznych powtórzeń; każdy ma je po prostu gdzieś” – tak brzmi diagnoza jałowej epoki zamieszkanej przez Ostatniego Człowieka, wystawiona przez Ernsta Jüngera w Eumeswil. Ta niezwykła opowieść o życiu u kresu dziejów zadziwia tym bardziej, że wyszła spod pióra pisarza, który w młodości powierzył się wartkiemu nurtowi historii.

Jünger to postać kontrowersyjna i paradoksalna: duchowy arystokrata niestrudzenie dający świadectwo swoim czasom i zaangażowany w polityczne ekstremizmy; zwolennik nacjonalizmu niechętny rządom narodowego socjalizmu; ideowy konserwatysta przytakujący radykalnym zmianom i chcący dotrzymać kroku swojej epoce. Rewolucyjne przemiany, których doświadczył w ponad stuletnim życiu (1895–1998), znalazły odbicie w jego pełnym sprzeczności dziele. A krytykom, którzy oskarżali go o apologię okrucieństwa, odpowiadał, że „nie obarcza się barometru odpowiedzialnością za tajfun”.

 

Kataklizm

Na scenie literackiej pojawia się jako sprawozdawca z okopów Wielkiej Wojny. Powieść W stalowych burzach (1920) przynosi wstrząsający opis doświadczeń, które pisarz zgromadził na froncie zachodnim, głównie we Francji (podczas walk był 14-krotnie ranny). Nie tylko przedstawia on teatr wojennego okrucieństwa, ale próbuje pochwycić ducha nowych czasów, który objawił się w Verdun i Ypres. Redukcja czynnika ludzkiego, triumf „bitwy materiałowej”, będącej w istocie konfrontacją przemysłów zbrojeniowych, starcie żołnierzy z żywiołami kształtowanymi przez technikę, z „abstrakcyjną zmiennością ruchu i ognia” rządzącą na księżycowych krajobrazach pól bitewnych – wszystko to zwiastuje kres starego świata, zmierzch tradycyjnego humanizmu i śmierć mieszczańskiego indywiduum.

Z tego doświadczenia Jünger wyciąga daleko posunięte konsekwencje po wojnie, gdy ostatecznie kończy karierę wojskową, by oddać się pracy pisarskiej i dziennikarskiej. W latach 1925–1932 daje się poznać jako prawicowy publicysta, przepełniony nienawiścią do epoki przejściowej, w której przyszło mu żyć, a która przypomina „martwy teren pomiędzy okopami”. W licznych tekstach (ich wybór zawiera tom Publicystyka polityczna 1919–1936) przypuszcza wściekłe ataki na mieszczański świat, na Republikę Weimarską – którą uważa za marionetkowe państwo, ekspozyturę związków zawodowych i obcych mocarstw – oraz na demokrację liberalną jako taką. Ta ostatnia zasługuje na zniszczenie, gdyż podporządkowuje wszystko umowie społecznej, neutralizuje pierwotne moce, zastępując je „wielką pustką, bezpłodnością i zimną pracą mózgów”.

Jünger pokłada nadzieję w rewolcie – w anarchistycznym geście zniszczenia, który musi poprzedzić wysiłek budowania „organicznej konstrukcji” nowego państwa.

Państwo to, jak twierdzi, musi przypominać narodową dyktaturę, musi podlegać nacjonalizmowi jako „wierze w siłę życiową narodu, wielkiej wspólnoty losu”. Szczególna misja przypada narodowi niemieckiemu, natchnionemu innym duchem niż reszta zachodniego świata i skazanemu na wielkość Imperium Germanicum. Liberalnej „utopii bezpieczeństwa” oraz ideologii równości Jünger przeciwstawia system wartości heroicznych, banalnej i nudnej egzystencji masy – uniesienie świętego i samotne bohaterstwo wojownika, stanowiące wyższe wcielenia człowieczeństwa.

Poświęcam tak wiele uwagi przedwojennej publicystyce Jüngera, gdyż ten okres płomiennego zaangażowania podlega przepracowaniu w całej dojrzałej twórczości pisarza, również w Eumeswil (opublikowanej po raz pierwszy w 1977 r.). Do pierwszej deziluzji dochodzi jednak znacznie wcześniej, a mianowicie po dojściu Hitlera do władzy. Autor Awanturniczego serca jest co prawda prawicowym radykałem, ale pozostaje outsiderem, myślicielem odmawiającym udziału w instytucjonalnej polityce (choć w początkowym okresie sympatyzował z NSDAP). Po roku 1933 dystansuje się od bieżącej polityki; odrzuca propozycje zajęcia miejsca w Reichstagu oraz członkostwa w Akademii Poetów, a nawet ogłasza drukiem Na marmurowych skałach (1939), powieść czytaną przez współczesnych jako metaforyczna krytyka nazizmu (dzięki utożsamieniu złowrogiej figury Nadleśniczego z Hitlerem lub Göringiem).

Przychylni mu komentatorzy powiadają, że w latach 30. obserwował ze zgrozą, jak rewolucyjna idea nabierała kształtu w osobach demagogów i katów, nie zaś majestatycznych wojowników. Ci nastawieni krytycznie powiadają natomiast, że próbował wyprzeć się ideowego pokrewieństwa z reżimem. Chętnie też wskazują na dwuznaczną postawę pisarza podczas II wojny światowej, gdy jako oficer Wehrmachtu przebywał w stolicy okupowanej Francji, gdzie zajmował się cenzurą. Owszem, utrzymywał kontakt z Picassem czy Sartr’em, o czym chętnie pisał w swoich paryskich dziennikach (po polsku opublikowanych jako Promieniowania), niemniej brał udział w ujarzmianiu francuskich elit, a zdarzało mu się też bawić w towarzystwie zbrodniarzy, takich jak Werner Brest (który wsławił się m.in. organizacją Operacji Tannenberg, w toku której eksterminowano kilkanaście tysięcy polskich intelektualistów).

Po ostatecznej klęsce III Rzeszy pisarz nie zgodził się na wypełnienie kwestionariusza denazyfikacyjnego i otrzymał zakaz publikacji w brytyjskiej strefie okupacyjnej (uchylony w roku 1949). Na długie dziesięciolecia oddał się eksperymentom pisarskim i filozoficznym, a także narkotycznym (które dokumentuje tom Przybliżenia. Narkotyki i upojenie), stroniąc od bezpośredniego zaangażowania politycznego i próbując przepracować swoje uwikłanie w ideowe radykalizmy. Polski czytelnik dopiero niedawno zyskał możliwość zapoznania się z późnymi tekstami tego pisarza – filozoficznymi (Wybór esejów o słowach i drzewach), publicystycznymi (Węzeł gordyjski) i literackimi. Eumeswil – obok Heliopolis oraz Szklanych pszczół –  to jedno z ogniw cyklu powieści fantastycznych. Jünger z tego okresu nie tylko rozlicza się z przeszłością, ale ogarnia spojrzeniem wielkie problemy globalizującego się świata. Odmalowuje rozległą panoramę zniszczeń, jaką zostawiła nowoczesność, i rozważa kondycję rozbitków z tej dziejowej katastrofy.

 

Koniec i początekPowieść korzysta z konwencji znalezionego pamiętnika; otrzymujemy zapiski niejakiego Martina Venatora, przedłożone do druku przez jego brata. Venator jest dworzaninem tyrana Eumeswil, Condora, któremu służy zarazem jako historyk i jako nocny barman w jego twierdzy. Condor lubi otaczać się uczonymi i artystami, z którymi toczy niekończące się dyskusje na abstrakcyjne tematy, pozostaje jednak despotą, więc Martin nieustannie spodziewa się przewrotu i szykuje sobie kryjówkę w odludnym miejscu. W swoich zapiskach daje portrety członków rodziny, przedstawia…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Święty Houellebecq