Subskrybuj
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jedyne, co mamy

„Wiedziałam, że czas nigdy nie staje dla człowieka (…). Ale w życiu można odczuwać, że powinien się zatrzymać. Kiedy wszystko na pozór wydarza się nagle, kiedy to, co dobrze znamy, pojawia się w nowej postaci, trudno jest rozpoznać siebie i innych” – wyznaje Henrietta, bohaterka książki Idy Linde "Mama mordercy".

Na szczęście na zbliżenie się do takiego rozpoznania pozwala literatura. Szwedzka pisarka zatrzymuje więc czas, by za pomocą utkanej z poetyckich zdań opowieści pokazać to, co na co dzień niezwykle trudno nam zrozumieć, czyli przestrzeń międzyludzkich relacji. Tym bardziej skomplikowaną, że wyrastającą z silnej miłości. Linde mówi o miłości rodzicielskiej – zbudowanej prawdopodobnie nie dzięki więzom biologicznym, tylko wieloletniemu przywiązaniu i trosce, ale także o miłości erotycznej do drugiej kobiety – wyrosłej ze współdzielenia losu: bycia matką dziecka przebywającego w więzieniu. Siatka relacji, jaką pokazuje autorka, stopniowo coraz bardziej się komplikuje, a na jaw wychodzą kolejne fakty dotyczące tajemniczych morderstw….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Mikrowyprawy – przygoda jest wszędzie