Subskrybuj

Mikrowyprawy – przygoda jest wszędzie

Mikrowyprawy – przygoda jest wszędzie

Edytorial

  • Świat z bliska Stało się już tradycją, że w ostatnich latach wakacyjne numery miesięcznika „Znak” poświęcone są tematom związanym z podróżami. Tak było w zeszłym roku, kiedy pisaliśmy o mapach, tak było również dwa lata temu, kiedy pytaliśmy: Kim jestem, kiedy podróżuję?.

Temat miesiąca

  • Łypiące kształty Zwiedzam Rudę na rowerze od dawna i wciąż nie odkryłam wszystkiego. Planuję wyprawy stopniowo: stary szyld salonu wróżb w Wirku, bajkowe domki na osiedlu Ficinus, Muzeum PRL-u w starym pegeerze.
  • Spacerozofia Spacerowanie to nic innego jak chodzenie powoli. Niepopularne w Warszawie, z niezrozumiałych dla mnie do końca przyczyn należy tu się spieszyć. Nawet jeśli nie mam powodu, żeby iść prędko, to kiedy rzuca mnie w Śródmieście, przyspieszam.
  • Przyjemność ze zwiedzania Wychowałem się, łażąc po górach na południu Polski. Tam idzie się na szczyt, na przełęcz, do schroniska. Na Mazowszu, gdzie mieszkam całe dorosłe życie, gór nie ma, ale są inne miejsca, równie ładne, ale ładne inaczej. Trzeba zrozumieć, że niziny napisane są zupełnie innym językiem.
  • Mikrowyprawy jako sposób na życie Nawet najbardziej niepozorne miejsce skrywa w sobie coś niepowtarzalnego. Mamieni ofertami all inclusive lub wizją dziewiczych ekspedycji na krańcach świata, rzadko o tym pamiętamy. A przecież wyprawa do Soboniowic, Toń czy Przylasku Wyciąskiego oferuje tyle samo – no, powiedzmy sobie szczerze: znacznie więcej – atrakcji.
  • Ankieta: Dlaczego wybieram mikropodróże? Mikropodróże to krótkie wyjazdy w najbliższą okolicę, które pozwalają na chwilę oderwać się od codzienności, odpocząć, zmienić punkt widzenia i mocniej poczuć swoją więź ze światem. W jakie kierunki warto się udać? Co można tam odkryć? Jak zmienia nas taka wyprawa?
  • Dzikie i piękne Objuczony sprzętem, idę w największej ciszy, by nie spłoszyć tego, co najpiękniejsze. W trakcie dużych dźwiękowych projektów znikam w terenie na wiele dni i nocy.
  • Sąspówką Mapy mają prowadzić do celu, a wodzą na manowce. Oduczają zbaczania z drogi i zabijają ciekawość. Pielęgnują dziki perfekcjonizm.
  • Nadmorska medytacja Dwadzieścia lat nie byłem nad morzem. Bałtyk, najnudniejsze miejsce na świecie. No i nastąpiła zmiana. Bałtyk przyciąga mnie tak, jak naelektryzowany bursztyn przyciąga papierek. Bo, proszę państwa, odkryłem dla siebie Bałtyk. Właśnie na mikropodróże.
  • Kwestia przetrwania Odwracam dziś oczy od książek w tekturopodobnych okładkach, którymi zalane zostały ostatnio księgarnie. Od książek o drzewach, mchach, kałużach, chmurach, ptakach i myszach. Od tych wszystkich „poradników przygody”, „leśnych almanachów”, „przewodników po zielonym”.

Idee

  • Pod skrzydłami wiatraków Wietrzny młyn ma status nieomal metafizyczny, łączy ziemię i zaświaty, dlatego interpretowany jest jako znak boskiego ładu, przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Ale jest również symbolem świeckiego porządku świata, sprawnie działającego państwa, dobrobytu, wreszcie potęgi ludzkiego rozumu, który zaprzęga do pracy żywioły.
  • Sens tradycji Ogólna moja teza jest prosta. Są dwie okoliczności, o których pamiętać nam trzeba jednocześnie. Po pierwsze, gdyby nowe pokolenia nie buntowały się nieustannie przeciw odziedziczonej tradycji, żylibyśmy nadal w jaskiniach; po wtóre, jeśli bunt przeciw odziedziczonej tradycji stanie się kiedykolwiek uniwersalny, znajdziemy się w jaskiniach z powrotem.
  • Nic nie ginie, wszystko jest niezniszczalne Wszystko, co Kołakowski przeżył w czasie wojny, skłaniało go, żeby szukać w Piśmie Świętym argumentów przeciwko mądrości i sprawiedliwości Boga. Skoro Bóg nas sądzi i rozlicza, to my możemy sądzić i rozliczać Boga. Z czasem Kołakowski zaczął jednak pojmować, że o Bogu – tak jak o śmierci – wiemy znacznie mniej, niż nam się wydaje.
  • Bóg, łacina, liczby urojone Przyzwyczajony do wojennej normalnej nienormalności Leszek Kołakowski czyta Horacego, Wergiliusza, Cycerona, studiuje Stary i Nowy Testament. Własnymi wierszami pisanymi po łacinie, po polsku i po francusku wypełnia grube zeszyty, które – jak po latach powie z wyraźną ulgą – spłonęły w powstaniu warszawskim.

Ludzie – książki – zdarzenia

  • W paroksyzmie dzikiego śmiechu W 1933 r. Adolf Hitler został powołany przez Paula von Hindenburga na stanowisko kanclerza. I od tego momentu historia przyspieszyła.
  • Ambicje pana Robinsona "Głosuj na pana Robinsona i lepszy świat!", pierwsza przetłumaczona na język polski książka – jak mówi informacja od wydawcy – „jednego z najbardziej oryginalnych amerykańskich pisarzy”, czyli Donalda Antrima, jest groteskową i surrealistyczną dystopią, co podkreślają jej dotychczasowi recenzenci. Surrealistyczny klimat i groteskowa hiperbola służą tu opisaniu świata, który tak naprawdę znamy z autopsji.
  • Jesteśmy na wczasach "Jurata. Cały ten szpas" to reporterski debiut Anny Tomiak. Opisuje ona historię nadmorskiego kurortu od okresu jego powstania, prawie 100 lat temu, po czasy współczesne.
  • Powieść drogi Fabuła "Internatu" jest łatwa do streszczenia. Pasza wyrusza przez ogarnięty wojną kraj, aby odebrać z internatu swego siostrzeńca. Mniej więcej w połowie książki dociera do internatu, a przez drugą jej część wraz z siostrzeńcem wędruje w odwrotnym kierunku, aż do osiągnięcia rejonów względnego spokoju.
  • Bawołek niedościgniony Pisarstwo Waldemara Bawołka sprawia tyleż problemów interpretacyjnych, co czytelniczych ekscytacji. "La petite mort" to zbiór dziesięciu krótkich opowiadań z powtarzającymi się postaciami, z powracającymi motywami, ale zawsze w nieco odkształconej formie, niczym wariacja na (stary) temat.
  • Jedyne, co mamy „Wiedziałam, że czas nigdy nie staje dla człowieka (…). Ale w życiu można odczuwać, że powinien się zatrzymać. Kiedy wszystko na pozór wydarza się nagle, kiedy to, co dobrze znamy, pojawia się w nowej postaci, trudno jest rozpoznać siebie i innych” – wyznaje Henrietta, bohaterka książki Idy Linde "Mama mordercy".
  • Lustereczko, powiedz przecie… "Wszystko o Ewie", filmowe arcydzieło z 1950 r., za sprawą poruszanego tematu, ale i sposobu realizacji – ówczesnej gry aktorskiej, deklaracji wygłaszanych przez bohaterów w monologach, ujęć kręconych niemal wyłącznie we wnętrzach – sprawia dziś wrażenie bardzo teatralnego. To paradoks, że przedstawienie w roku 2019 stara się być jak najbardziej filmowe.
  • Zator W interpretacji Moniki Gromali poezja Paula Celana staje się przede wszystkim rozpaczliwą próbą docierania do konkretnych ciał, po których nie ma już niemal żadnego śladu. Być może w rozczarowaniu wynikami tej czynności tkwi jedna z przyczyn samobójczej śmierci poety.
  • Poza schematem Figura „żydokomuny” w tłumaczeniu dziejów polskiego stalinizmu ma się wciąż znakomicie. Książka Andrzeja Skalimowskiego udowadnia jednak, że można było być przedwojennym towarzyszem, wywodzić się z żydowskiej rodziny, a mimo to nie mieścić się w stereotypie.
  • Kiedy przyleciały efemerydy Potrzeba niewiarygodnego talentu, by tak wiele życia tchnąć w opowieść o śmierci. I by tak udanie oddać rzeczywiste doświadczenie utraty ukochanej osoby, jednocześnie tkając swoją opowieść z klasyków literatury.
  • „Dobranoc, dzienniczku” Diariusz Janki Goldstein wpisuje się w kategorię dzienników młodych dziewcząt, która charakteryzuje się silnym nastawieniem na diagnozowanie własnego „ja” piszącej, analizowaniem osobistych doświadczeń, „rozpamiętywaniem samej siebie” oraz występowaniem rozważań na temat czynności tworzenia dziennika.
  • Ginące, odradzające się Starsi z żalem zamykają swoje zakłady. Młodzi na nowo odkrywają wartość ręcznej roboty. Starych i młodych rzemieślników łączy jedno: mimo wielu trudności nie wyobrażają sobie życia bez swojej pracy.
  • Znak o znakach: Netflix Klik! Tyle wystarczy, by stać się obserwatorem historii i losów bohaterów. A wszystko to za sprawą popularnej platformy – Netflix. To już nie tylko serwis video i streamingu, ale także sposób na doznania i przeżywanie emocji w erze doświadczeń cyberprzestrzennych.

Felietony

  • Nie emigruję. Zostaję Przez lata przekonywano nas, że Kościół tworzą nie tylko osoby duchowne, ale że jesteśmy nim my wszyscy. Pora to wreszcie naprawdę usłyszeć. Najwyższy czas, by z przekonania, iż przysługuje nam miano obywateli Kościoła, wyciągnąć praktyczne wnioski.
  • Coraz bliżej albo coraz mniej Ta fotografia należy do najstarszych, jakie posiadam. Przedstawia gmach Collegium Phisicum w Krakowie, znajdujący się obok Collegium Novum. Przed frontonem stoją chłopak z dziewczyną.

Społeczeństwo–świat

  • Zero tolerancji Wobec kryzysu związanego z pedofilią w polskim Kościele potrzebny jest wymowny gest. W moim przekonaniu – i wielu katolików poruszonych ostatnimi zdarzeniami, z którymi miałam okazję rozmawiać – mogłyby nim być dymisje Prezydium Konferencji Episkopatu Polski oraz Rady Stałej KEP.
  • <i>Momo</i> z Nutellą i spotkanie z ofiarą tortur. O solidarnej turystyce Co przyciąga turystów do obozu uchodźców? I co uchodźcom daje bycie turystyczną atrakcją? Przykład Tybetańczyków pokazuje, że takie spotkanie nie musi kończyć się na banalnej rekreacji ani służyć neokolonialnemu wyzyskowi lokalnych społeczności. Może za to okazać się przestrzenią „odzyskiwania głosu”, sprawczości i podmiotowości.

Stacja: literatura

  • Wypędzenie z Raju W Stacji: Literatura prezentujemy nowe opowiadanie Magdaleny Tulli. Tekst do przeczytania w papierowym wydaniu miesięcznika „Znak”.
nrMikrowyprawy – przygoda jest wszędzie

Ilustracja okładkowa: Izabela Dudzik