Z pozoru linearną fabułę deformują liczne narośle: dygresje oraz eksperymenty z czasem. Jeśli już autor dookreśla miejsce, w którym umieszcza swoich bohaterów, to zazwyczaj chodzi o jego rodzinne Ciężkowice. Z realnie istniejącego miasteczka w Małopolsce stają się one na poły fantastycznym, na poły zmitologizowanym po Bawołkowemu pramiejscem. Im dalej, tym komplikacji jest coraz więcej – pisarz w sposób nieskrępowany i trudny do przewidzenia przeskakuje z jednoosobowego literackiego „ja” do trzecioosobowej narracji. Pojawiają się niedopowiedzenia, które są celem same w sobie i tym samym wymykają się typowym modelom potęgowania akcji. Kiedy natomiast czytelnikowi wydaje się, że właśnie znalazł klucz do La petite morti…