Subskrybuj
Teolog, autor podręcznika Traktat o Trójcy Świętej, współautor (z T. Węcławskim) antologii teologii niemieckiej Praeceptores, badacz i tłumacz teologii H.U. von Balthasara, były wiceprezydent Europejskiego Stowarzyszenia Teologów Katolickich

Co dalej z Amoris Laetitia w Polsce?

Adhortacja <i>Amoris Laetitia</i> została podpisana przez papieża Franciszka już ponad trzy lata temu. Jej VIII rozdział, wprowadzający zmiany w obowiązującej praktyce duszpasterskiej wobec związków niesakramentalnych, stał się przyczyną oskarżeń pod adresem następcy Piotra. Konflikt ten zamroził też stosowanie zaleceń adhortacji w Polsce. Najwyższy czas to zmienić.

Stawiane papieżowi Franciszkowi zarzuty, podnoszone przez – na szczęście – nielicznych, acz głośnych kardynałów, biskupów, profesorów teologii i zwykłych wiernych są więcej niż absurdalne. Przede wszystkim mówi się o jego rzekomym zerwaniu z nauczaniem Kościoła na temat małżeństwa i rodziny, a zwłaszcza z zasadą nierozerwalności małżeństwa. W rzeczywistości ani w jednym zdaniu obecny następca św. Piotra nie zmienił nauki na ten temat; byłoby tak, gdyby stwierdził, że można rozwiązać jeden węzeł małżeński i zawiązać kolejny. W środowisku Kościoła w Polsce podnoszono po wielekroć argument, że wypowiedzi papieża Franciszka pozostają w sprzeczności z nauczaniem jego poprzedników – Benedykta XVI i Jana Pawła II. Sięgając do publikacji takich czasopism, jak „Niedziela”, „Gość Niedzielny” czy „Polonia Christiana”, można dowiedzieć się o „świętokradczych” zapędach rozwodników, żądających udzielania im komunii św. Tego rodzaju propaganda, prowadzona przez ostatnie lata, przyniosła gorzki owoc. W kraju nad Wisłą po Amoris Laetitia bez zmian.

 

Fundamentalnej zmiany dokonał Jan Paweł II

Do czasu pontyfikatu Jana Pawła II było zrozumiałe samo przez się, że rozwiedzeni, żyjący w nowych związkach, czyli – jak to zostanie nazwane – w „nieregularnej” sytuacji małżeńskiej, nie mogą przystępować do komunii św. Przez ostatnie stulecia obowiązywała zasada: „Jeśli pomiędzy mężczyzną a kobietą zawarty został prawidłowy konsensus, wówczas zabrania się kobiecie poślubienia innego [mężczyzny]. A jeśliby poślubiła, musi wówczas, choćby nawet nastąpiło cielesne zjednoczenie, zostać od niego oddzielona i z kościelną surowością nakłoniona do tego, by powróciła do pierwszego, bez względu na to, że inni mają odmienne zdanie, a nawet jeśli niektórzy z naszych poprzedników wydawali odmienny osąd” (Dekrety Grzegorza IX z 1234 r.).

Jeszcze w nieodległej przeszłości związki niesakramentalne w przestrzeni Kościoła były raczej wyjątkowe i jednoznaczne rozstrzygnięcia obowiązujące przez wieki wydawały się oczywiste. Przełomem było ogłoszenie Familiaris consortio (FC), adhortacji apostolskiej polskiego papieża, opublikowanej na początku jego pontyfikatu, 22 listopada 1981 r.

Sytuacja małżeństw i rodzin w Kościele zmieniła się wówczas dość radykalnie. „Codzienne doświadczenie pokazuje, niestety, że ten, kto wnosi sprawę o rozwód, zamierza wejść w ponowny związek, oczywiście bez katolickiego ślubu kościelnego. Z uwagi na to, że rozwody są plagą (…), problem ten winien być potraktowany jako naglący”. Faktem jest, że są w Kościele wierzący połączeni sakramentalną więzią małżeńską, którzy „próbowali zawrzeć nowe małżeństwo”. Ale nawet w takich sytuacjach Kościół wezwany jest „do okazania pomocy rozwiedzionym”, „by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła”. Powinni więc – zdaniem papieża – żyć po chrześcijańsku. „A Kościół (…) niech okaże się miłosierną matką”.

Kiedy próbuje się przełożyć te apele na język praktyki duszpasterskiej, wówczas nie bardzo wiadomo, co z nimi zrobić. Zachęcanie do pobożnych aktów dotyczy wszystkich wiernych bez wyjątku. Uczęszczanie na msze św. bez przystępowania do komunii św. obarczone jest jednak fundamentalnym brakiem, z którym Kościół od wieków się zmaga. Ważny jest więc prorocki głos papieża, by Kościół był „miłosierną matką”.

Jan Paweł II wzywał duszpasterzy, by rozeznawali sytuacje konkretnych osób rozwiedzionych. Dany człowiek może w końcu nie ponosić winy. „W takim przypadku wspólnota kościelna musi w szczególny sposób wspomagać go”. Postulat skądinąd z gruntu słuszny. Nie ulega wątpliwości, że „zachodzi (…) różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo”. Niektórzy „zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci”. Tymczasem dla dyskursu Familiaris consortio nie ma to żadnego znaczenia, bo konkluzja nie uwzględnia postulowanego rozróżnienia.

„Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński”. Koniec i kropka. Wbrew temu pojawia się wyjątek, który ujawnia filozoficzno-etyczne poglądy papieża. „Pojednanie w sakramencie pokuty – które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej – może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów – jak na przykład wychowanie dzieci – nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, »postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom«” (FC 84).

Tak więc dzięki temu rozwodnicy, żyjący w nowych związkach, mają możliwość (choć pod pewnymi warunkami) przystępowania do komunii św. To przełomowa decyzja.

Nie do końca zrozumiałe jest doprecyzowanie formy życia, która nie pozostaje w sprzeczności z nierozerwalnością małżeńską. Za taką papież uważa akty, które przysługują jedynie małżonkom, wskazując wyłącznie na stosunek seksualny. Czy takim „aktem małżeńskim” nie jest jednak również wzajemna troska o siebie, aż po gotowość oddania życia za drugą osobę? Czy nie jest nim codzienna ciężka praca, by zapewnić byt i rozwój wspólnym dzieciom? Czy nie jest strach, lęk i nadzieja w obliczu ciężkiej choroby dziecka czy „małżonka”? Czy nie jest nim wspólne stawianie czoła wyzwaniom, jakie niesie codzienność, małym trudnościom i wielkim tragediom? Nie! Takim aktem jest tutaj wyłącznie seksualne współżycie. Czy jednak jest to zadowalająca odpowiedź? W teologii Karola Wojtyły (i w prawie kościelnym) najważniejszy jest ów pierwszy akt seksualny, stwarzający małżeńską jedność (właściwe małżeństwo); wszystkie następne akty są jedynie tego pierwszego uobecnieniem.

Szukając źródeł podjętego przez Jana Pawła II rozstrzygnięcia, trzeba pamiętać, że jako profesor filozofii Karol Wojtyła prowadził badania nad małżeństwem i rodziną, zwłaszcza w kontekście płciowości kobiety i mężczyzny i ich cielesnego współżycia. Jego zdaniem to współżycie sprawiedliwym czyni dopiero instytucja małżeństwa. „Znaczenie instytucji małżeństwa leży w tym, że usprawiedliwia w całokształcie życia społecznego fakt współżycia płciowego określonej pary osób, y i x” (Miłość i odpowiedzialność). Familiaris consortio nie zamknęło debaty na temat poplątanych dróg małżeństw i rodzin w Kościele katolickim. Wciąż pojawiały się próby dopełnienia papieskiej rewolucji.

Niemcy – poligon doświadczalny Kościoła

W 1993 r. na oczach całego Kościoła i światowych mediów rozpoczęły się niemieckie boje teologiczne o „komunię dla rozwodników”. W odsłonie pierwszej Karl Lehmann, Oskar Saier i Walter Kasper, biskupi górnoreńskiej prowincji kościelnej, zaproponowali nowe rozwiązania, zezwalające na przystąpienie do komunii św. rozwiedzionym żyjącym w nowych związkach, a niespełniającym wymogów FC 84. Ich propozycja, oczywiście niebezwarunkowa, spotkała się z jednoznacznym sprzeciwem ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary (KNW) kard. Josepha Ratzingera, który w specjalnym dokumencie z 1994 r. nakazał swoim rodakom poprzestanie na „wyjątku” ustanowionym przez Jana Pawła II w FC. Pierwsza próba wprowadzenia zmian zakończyła się więc fiaskiem.

Niemieccy biskupi nie uznali jednak definitywności tej decyzji i nie poddali się. Druga odsłona sporu miała miejsce na forum tamtejszej Konferencji Episkopatu. Widząc niedostateczność Wojtyłowego wyjątku, niemieccy biskupi podkreślali konieczność znajdowania „rozwiązań w duchu miłosierdzia”. W październiku 2013 r. wydział duszpasterski archidiecezji Fryburg opublikował Pomoc duszpasterską, mającą wspierać pracę z „małżeństwami” żyjącymi bez kościelnego ślubu. Publikacja była swego rodzaju odpowiedzią na Memorandum (2012) dużej grupy (choć nie większości) duchowieństwa diecezjalnego, wzywającego do określenia warunków umożliwiających rozwiedzionym żyjącym w nowych związkach przystępowanie do sakramentów, zwłaszcza do komunii św. Abp Fryburga Robert Zollitsch (wówczas przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec) autoryzował pismo swojej kurii, zastrzegając jednocześnie, że nie chodzi o generalne czy doktrynalne rozstrzygnięcia, ale miłosierne traktowanie ludzi, którym rozsypał się życiowy projekt. Ówczesny prefekt KNW abp. Gerhard Ludwig Müller w listopadzie 2013 r. nakazał abp Zollitschowi wycofanie duszpasterskich wskazań. Wyglądało to na drugie niepowodzenie, ale w rzeczywistości było wprowadzeniem w trzecie starcie. Już wcześniej papież Franciszek zapowiedział zwołanie w październiku 2014 r. synodu na temat małżeństwa i rodziny. Od początku było wiadomo, że jednym z głównych problemów będzie sytuacja „małżeństw” niesakramentalnych. Reakcja abp. Müllera, który widział w sobie spadkobiercę teologii Josepha Ratzingera, na fryburskie wytyczne była już jego zaangażowaniem się w owo kolejne zwarcie. W publikowanych opracowaniach i w niezliczonych wywiadach (także w Polsce) forsował swój pogląd, że Kościół nie może dopuszczać do sakramentów osób rozwiedzionych, które zawarły nowe związki, poza wyjątkiem opisanym w FC 84. Posunął się do nad wyraz sugestywnej ilustracji: „Nie można rano chodzić do kościoła, a wieczorem do burdelu”.

Było jednak oczywiste, że w obszarze duszpasterstwa nadejdą zmiany. Pierwszą i wyraźną ich zapowiedzią były publiczne wypowiedzi papieża Franciszka, w których przestrzegał przed poszukiwaniem doktrynalnego bezpieczeństwa i sentymentalną tęsknotą za przeszłością oraz wzywał do przyjęcia w duszpasterskich działaniach perspektywy miłosierdzia. Kolejnym, niezwykle mocnym sygnałem było zaproszenie kard. Kaspera (współautora dokumentu z 1993 r.) do wygłoszenia referatu na konsystorzu wprowadzającym w problematykę nadchodzącego synodu. W dwugodzinnym wystąpieniu postawił on m.in. pytanie:

„Czy możemy odmówić sakramentu pokuty i komunii w sytuacji, gdy osoba rozwiedziona i żyjąca w nowym związku wyrazi skruchę z powodu rozpadu swego pierwszego małżeństwa i zapewni, że uczyni wszystko, aby jej drugi związek cywilny żył wiarą?”.

Była to pierwsza porażka kard. Müllera, który z racji pełnienia urzędu prefekta KNW byłby najodpowiedniejszą osobą do wygłoszenia programowego referatu. Niemniej, niezrażony, promował nadal swoje nieprzejednane stanowisko w mediach, przypominając o piastowanej przez siebie funkcji, o czym skrupulatnie donosiła w Polsce Katolicka Agencja Informacyjna. Kard. Müller włączył w swoją krucjatę jeszcze trzech kardynałów (Raymonda Burke’a, Carlo Caffarę, Waltera Brandmüllera), usiłując w ten sposób wywrzeć wpływ na synod i być może samego papieża. Stanowisko jego rodzimego episkopatu pozostawało zdecydowanie odmienne. Na horyzoncie rysowała się jutrzenka miłosierdzia (niektórzy powiedzą – dominacja liberałów).

Franciszek i Amoris Laetitia
Rozstrzygnięcia dotyczące „małżeństw niesakramentalnych” zaproponowane przez Jana Pawła II okazały się ostatecznie niewystarczające, a Kościół uznał, że trzeba poszukiwać nowych, pogłębionych rozwiązań. Papież Franciszek, mając do dyspozycji materiały dwóch synodów na temat rodziny (nadzwyczajnego z 2014 r. i zwyczajnego z 2015 r.), opracował adhortację apostolską Amoris Laetitia (AL), która została opublikowana 19 marca 2016 r. VIII rozdz. dokumentu stał się przedmiotem niezliczonych analiz i sporów. Mówi on o sytuacjach małżeństw „nieregularnych”, wobec których konieczna jest „droga miłosierdzia i integracji”, prowadząca do doświadczenia niezasłużonego, bezwarunkowego i bezinteresownego miłosierdzia.

„Nikt nie może być potępiony na zawsze, bo to nie jest logika Ewangelii”. Franciszek wzywa do duszpasterskiego rozeznawania konkretnych sytuacji i – w przeciwieństwie do Jana Pawła II – wyciąga z „prawa stopniowości” praktyczne konsekwencje.

Uznaje, że istnieją formy związków inne niż małżeństwo sakramentalne i że choć jako takie są sprzeczne z ideałem, to mogą ów ideał realizować „przynajmniej częściowo i analogicznie”. Duszpasterze mają obowiązek rozeznawania sytuacji osób żyjących poza rzeczywistością sakramentalną, by włączyć wszystkich do uczestniczenia we wspólnocie kościelnej. Na szczególną uwagę zasługuje „drugi związek, który umocnił się z czasem, z nowymi dziećmi, ze sprawdzoną wiernością, wielkodusznym poświęceniem, zaangażowaniem chrześcijańskim, świadomością nieprawidłowości swojej sytuacji i wielką trudnością, by cofnąć się wstecz bez poczucia w sumieniu, że popadłoby się w nowe winy”. Dzieje się tak wówczas, kiedy przede wszystkim ze względu na wychowanie dzieci mężczyzna i kobieta „nie mogą uczynić zadość obowiązkowi rozstania się”. Papież przypomina o konieczności włączania osób będących w sytuacjach „nieregularnych” w życie chrześcijańskiej wspólnoty i rezygnacji „z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w dziedzinie liturgicznej, duszpasterskiej, edukacyjnej oraz instytucjonalnej”. Papież Franciszek nie zamierzał ogłosić nowych norm kanonicznych, które odnosiłyby się do wszystkich…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czego szukamy w Kosmosie?