Brałam kiedyś udział w dyskusji o mansplainingu w zróżnicowanym płciowo gronie. Mansplaining można tłumaczyć jako męsplikację – protekcjonalny ton mężczyzn rozmawiających z kobietami. W pewnym momencie jeden z mężczyzn zaczął objaśniać wszystkim świat, dyskusja zeszła na mityczny feminizm kończący się na progu, przez który trzeba przenieść lodówkę, oraz na męskie i kobiece zawody. Inny powiedział, że nie wierzy w dyskryminację płacową ze względu na płeć, bo pielęgniarze i przedszkolankowie też są kiepsko wynagradzani. To prawda, ale pielęgniarze i przedszkolankowie mają przynajmniej własne końcówki. Mężczyźni wykonujący zawody tradycyjnie kojarzące się z płcią żeńską automatycznie szukają sobie nazw brzmiących bardziej po męsku. Nie przejmują przyjętych w języku nazw żeńskich i nikogo to nie dziwi. Kobiety, które nie chcą być socjologami, architektami, ministrami, posłami, nadal są narażone na co najmniej kpinę. Na jednym ze spotkań ktoś mnie całkiem niedawno przedstawił: – Olga jest dziennikar-ką, redaktor-ką, socjoloż-ką, hehe, tak lubisz się przedstawiać, tak? Tak. Tak się przedstawiam. Bez hehe. Jedna z moich przyjaciółek opowiedziała mi, że kiedy zamawiała dla siebie redakcyjne wizytówki, zapisała w zleceniu formę „Imię, nazwisko, dziennikarka”. Szef długo przekonywał ją, żeby użyła formy „dziennikarz”, bardziej jego zdaniem profesjonalnej. Z kolei znajoma, która na wizytówce jest podpisana jako „główny księgowy”, wytłumaczyła mi, że „główna księgowa” fatalnie się kojarzy: z pańcią, która na niczym się nie zna i pije kawę ze szklanki. Dwie litery, tyle obrazowych skojarzeń. Krajowa Rada Języka Polskiego już w 2012 r. z pewną ostrożnością zaznaczyła, że żeńskie formy nazw zawodów i tytułów są dopuszczalne – w propozycjach żeńskich końcówek wykorzystuje się możliwości słowotwórcze polszczyzny, a to prowadzi do utworzenia nazw zgodnych z systemem językowym. RJP zaznaczyła w komunikacie, że jeżeli feminatywy nie są jeszcze powszechnie używane, to dlatego, że budzą negatywne reakcje większości osób mówiących po…
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.