Subskrybuj
Fotograf, animator kultury i edukator. Laureat konkursów World Press Photo i Grand Press Photo 2020 w kategorii „Portret”. Współzałożyciel i członek redakcji Magazynu „Kontakt”. Współpracuje z organizacjami pozarządowymi, instytucjami kultury, prasą i wydawnictwami. Ukończył Instytut...

Odpowiedzialność za własne podwórko

Gdy w Lublinie staniemy przed dworcem PKS, zobaczymy przed sobą cerkiew, po lewej stronie kościół rzymskokatolicki, a po prawej – trzypasmową al. Tysiąclecia, gdzie przed wojną stała najstarsza i największa lubelska synagoga. Od tego dworca zaczynają swoje spotkanie z Lublinem przyjeżdżający tu migranci. Obok rozciąga się bazar, na którym pracuje wielu cudzoziemców. To miejsce, na które nakładają się kolejne warstwy tożsamości miasta. I dobra metafora obrazująca obszar działań stowarzyszenia Homo Faber

Mówi się o nich: miejsce ostatniej szansy. „Nie wiemy, jak wam pomóc – idźcie do Homo Faber”. Prawa człowieka, walka z uprzedzeniami i stereotypami dotyczącymi migrantów, przeciwdziałanie dyskryminacji i mowie nienawiści – to wszystko stanowi fundament działalności lubelskiego stowarzyszenia Homo Faber, niezmienny od początku powstania, czyli od 17 lat. Homo Faber swoje korzenie ma w lokalnej grupie Amnesty International – stąd jego potrzeba działania w obszarze praw człowieka, idea, która legła u jego podstaw. Teoretyczne podparcie bierze z Wydziału Politologii i Dziennikarstwa UMCS – osadzenie w prawie międzynarodowym i wiedzę o standardach, których należy się domagać. Trzeci korzeń wyrósł na nauce społecznej Jacka Kuronia i myśleniu o tym, że trzeba brać odpowiedzialność za własne podwórko, własne miasto i kraj. – Organizacje społeczne mają ten luksus, że działają w sferze wolności – mówi Anna Dąbrowska, prezeska Homo Faber. – Możemy robić wszystko to, czego nie zabrania nam prawo. Wybieramy obszary, w których widzimy jakiś brak, błąd systemu, i bierzemy za ten obszar odpowiedzialność. „Homo Faber” oznacza człowieka działającego. To też wzięliśmy od Kuronia.

Stres związany z pracą Anna odreagowuje, biegając. Na co dzień w lubelskim Starym Gaju, ale na koncie ma też wiele…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ucieczka od przebodźcowania