Ludowe wyroby spod znaku kogucika ze stylizowaną na pismo odręczne typografią autorstwa Józefa Mroszczaka wielu osobom z pewnością pomagają przywołać minioną codzienność, która łatwo umyka pamięci.
Może będą to barwne plamy ręcznie malowanej salaterki na wiśnie, zapach wikliny przecieranej z kurzu wilgotną ścierką, faktura zasłony, która ukrywała bawiących się w chowanego. Wyobrażam sobie, że ich widok, zapach, dotyk mają moc wydobywania wspomnień z najskrytszych zakamarków pamięci. Wdzięk i oryginalność przedmiotów gwarantuje ich większą skuteczność w wywoływaniu retrospekcji. Dobrze sobie uświadomić tę funkcję dodaną rzeczy w naszych domach – magazynowanie nieuświadomionych wrażeń czy niepozornych zdarzeń z naszego życia, o których Jolanta Brach-Czaina pisała jako o niezauważalnej codzienności.
Celem utworzonego w 1949 r….