Również w mniej dramatycznych sytuacjach to właśnie uśmiech jest najbardziej uniwersalnym wyrazem tego, że w drugim człowieku widzimy przede wszystkim bliźniego. W Domu Matki i Dziecka w Słupsku prowadzonym po wojnie przez Anielę Urbanowiczową, bohaterkę tekstu Anny Matei opublikowanego w cyklu „Ludzie Znaku”, wykluczona była „brutalność obcowania”. „Nie wydawano poleceń, nie oceniano, nie podnoszono głosu. Uśmiechano się”.
Uśmiech od uśmieszku – podstępnego, szyderczego, nienawistnego – oddziela przepaść niemożliwa do pokonania. Od ośmieszenia jest tylko krok do poniżenia. Dlatego zapewne opublikowany pośmiertnie esej Leszka Kołakowskiego o Jezusie nosi tytuł Jezus ośmieszony.
###banner###
Pytanie, do kogo się uśmiecham, można zamienić na pytanie, kto jest moim bliźnim. Wspólnota uśmiechu mogłaby być najczytelniejszym znakiem jedności rodzaju ludzkiego. Uśmiech jest zaproszeniem do spotkania, jego początkiem, pierwszym słowem. Uśmiech wobec „przybysza, wdowy i sieroty”, wobec wykluczonych, marginalizowanych, ośmieszanych. Uśmiech – znak przyjęcia.
Znamienne, że ataki na genderrozpoczęły się w Polsce od artykułów piętnujących scenariusze warsztatów dla przedszkolaków, które to zakładały, że chłopcy będą odgrywać rolę dziewczynek, a dziewczynki chłopców. Przebieranie się w dziewczęce stroje było jednym z elementów tych…