Czego szuka Pani w literaturze?
Literatura daje szansę równoczesnego zbliżenia i oddalenia. Dla osoby ze skłonnościami symbiotycznymi to idealna forma – angażuję się, ale nie muszę od razu zlać się z perspektywą narracyjną i przejąć czyichś emocji.
W jaki sposób Pani pracuje?
Nad każdą z książek zupełnie inaczej. Ponadto z każdą powieścią jest coraz trudniej: trzeba uważniej i ostrożniej przyglądać się własnej narracji, szukać nowych ścieżek. Do pliku tekstowego podchodzę jak do jakiegoś obcego miejsca, w którym przez wiele miesięcy trzeba zamieszkać, poznać społeczność, zaplanować, co z nią zrobić.
Co najchętniej Pani czyta?
Powieści. Lubię krążyć między odległymi książkami i kontekstami, szukając punktów odniesienia, które nagle okazują się bliskie i zaczynają przeplatać się z codziennym doświadczeniem. Na przykład pisząc ten tekst, krążyłam myślami pomiędzy Świetlistą republiką…