Czego szukasz w literaturze?
Dobra literatura rodzi się dla mnie na styku z rzeczywistością – tego, co nazywamy życiem. Uczę się balansować na tej cienkiej linii, z której łatwo się osunąć. Mój umysł czerpie z tego, co cielesne, przeżyte, ale tkwiąc w tej sferze, nie jest w stanie nic wykreować. Literatura mnie wybudza, kiedy to, co biologiczne, zaczyna nade mną dominować. Pozwala mi się skoncentrować i nazwać myśli, doznania, obsesje. Kiedy ten intensywny czas mija, tracę tę umiejętność. Przez to nadaje mojemu życiu wyraźny sens. Jako czytelnik coraz częściej szukam w niej światła, afirmacji, wsparcia.
W jaki sposób pracujesz?
Zapominam o wszystkim, wyłączam telefon. To dla mnie czas odświętny. Jestem szczęśliwy, kiedy piszę. Mogę to robić maksymalnie ok. trzech godzin dziennie. Większość z tego czasu i tak przepisuję na komputer to, co naszkicowałem w pół godziny na kartce. Daję się wtedy temu ponieść, zawierzyć intuicji. Mam wówczas wrażenie, że kontroluję tekst tylko do pewnego stopnia. To ryzykowna zabawa, ale dla mnie stanowi istotę sprawy. Wtedy…