Subskrybuj
Louise Glück odznaczana przez prezydenta USA Baracka Obamę Narodowym Medalem Humanistycznym, Biały Dom, Waszyngton, 22 września 2016 r. fot. Carolyn Kaster / AP / East News
Dr hab. literaturoznawstwa, prof. UJ, amerykanista, poeta, pracuje w Instytucie Filologii Angielskiej UJ. Jego druga monografia poświęcona literaturze amerykańskiego Południa, Southern Hyperboles, ukazała się nakładem Louisiana State University Press w 2020 r. Stypendysta Fulbrighta na Yale...

Rodzimy się śmiertelni

Na pytanie: „Czemu piszesz?”, Louise Glück udzieliła krótkiej, ale i treściwej odpowiedzi: „Gdy piszę, czuję, że żyję, a gdy nie piszę, nie czuję, że żyję”.

W przemówieniu wygłoszonym po otrzymaniu Nagrody Nobla w 2020 r. Louise Glück mówiła o swojej wizji poezji. Jej zasadniczym elementem jest wiersz, który rodzi się z myśli osoby piszącej i który wyrasta z tęsknoty, przemijania i skrytości. Glück mówiła o poezji rozumiejącej potrzebę ciszy i nie wypełniającej czytelników sobą, ale zapraszającej ich do współistnienia i współodczuwania. Takim właśnie wierszem dla Glück jest Ja jestem Nikim! Emily Dickinson. Glück podkreśla w przemówieniu noblowskim bezpośredniość i intymność pytania zadanego przez podmiot liryczny: „Czy jesteś – Nikim – też? Jest tedy dwoje nas!” (tłum. Janusz Solarz), który łączy się z czytelnikiem, budując prywatne porozumienie i wystosowując zaproszenie do retrospektywnego wejrzenia w siebie.

Wiersze Glück czyta się wolno i kontemplacyjnie. Dużo miejsca zajmuje w nich zimowy bezruch, który daje szansę na moment przemyśleń w ciszy. Glück nie jest poetką chwytliwej egzaltacji, abstrakcji czy podniosłości. Zamiast tego kreuje poetyckie przestrzenie, które za pomocą precyzyjnego ustawienia słów w wierszu i subtelnych zmian tempa narastają i tworzą zapadające w pamięć i poruszające obrazy rzeczywistości. Nieodmiennie poezji Glück towarzyszą moment wejrzenia, poczucie bolesnej straty oraz świadomość śmiertelności – zarówno podmiotu lirycznego, jak i otoczenia. Jak pisze poetka w jednym z wierszy, które znalazły się w tomie poetyckim Triumph of Achilles (1985): „Why love what you will lose? There is nothing else to love” (Po co kochać to, co stracimy? Nie ma nic innego do kochania). Przygodność jest ważnym składnikiem świata poetyckiego Glück, jednak nie zamyka i nie definiuje go. Równie istotnym elementem złożonej ekspresji poetki jest cykliczność natury i jej wzrost, którym odmierza ona upływ czasu i który kreśli dla niej przestrzeń do rozważań nad sytuacjami i kontekstami pisanymi przez życie.

Czytanie mitów

Louise Glück urodziła się w Nowym Jorku w czasie II wojny światowej, w rodzinie z żydowskimi korzeniami. Ojciec Glück, Daniel, był emigrantem z Węgier, który przeprowadził się do USA, aby wspólnie ze swoim szwagrem założyć firmę. Próbował też pisać. Matka, Beatrice, studiowała na prestiżowym Wellesley College w czasie, gdy zdobywanie wyższego wykształcenia przez kobiety wymagało sporej dozy samozaparcia i silnego charakteru. Chętnie wyrażała opinie na temat wczesnych wierszy Louise, stając się z czasem głosem, spod którego wpływu młoda poetka musiała się wyzwolić. Jak podkreśla w wywiadach Glück, obydwoje rodzice bardzo wspierali jej pierwsze próby pisarskie.

Dom rodzinny Glück wypełniały kobiety. Każda z ciotek Glück miała dwie córki, a ona sama miała młodszą siostrę. Starsza siostra poetki zmarła w niemowlęctwie. „Jej nieobecność zdeterminowała życie naszej rodziny” – powiedziała poetka w wywiadzie dla Biblioteki Kongresu. To poczucie straty i świadomość naznaczonej bólem miłości rodziców towarzyszyły Glück przez dekady i ewoluowały, by stać się istotnymi czynnikami w jej twórczości. Dla Glück jej własne doświadczenia życiowe, takie jak śmierć siostry czy rozpad jej dwóch małżeństw, są punktem wyjścia poezji, choć nie stanowią jej istoty. To spowodowało, że często porównywano poezję Glück do wierszy konfesyjnych, kojarzonych mocno z twórczością takich autorek jak Sylvia Plath. Trop ten wydaje się jednak nieco mylący.

Glück z ogromną niechęcią podchodzi do prób przypinania jej wierszom łatki poezji autobiograficznej – bowiem, jak przyznaje, wydarzeniom, które ją ukształtowały, poprzez nawiązania do motywów mitologicznych oraz biblijnych, stara się nadać charakter archetypiczny i uniwersalny.

Osobiste doświadczenie jest dla niej jedynie punktem wyjścia do rozważań poetyckich, a to, co w nim autentycznego i przejmującego, Glück prowadzi dalej w obszary mityczne i paradygmatyczne. Jak podkreśla w jednym z wywiadów: „Wszyscy rodzimy się śmiertelni. Musimy zmagać się z myślą o śmiertelności. Wszyscy na jakimś etapie kochamy, godząc się z całym ryzykiem, które się z tym wiąże, z całą podatnością na zranienie, rozczarowanie i potężnymi dreszczami namiętności. To jest wspólne ludzkie doświadczenie, więc używam siebie jako laboratorium do ćwiczeń, prób ujarzmiania tego, co jawi się jako fundamentalne ludzkie dylematy”.

Glück od początku towarzyszyły poetyckie głosy klasyków – Williama Blake’a, T.S. Eliota i W.B. Yeatsa. Uczyła się od nich, jak pisać poezję, ale też traktowała ich wręcz jako realne osoby, z którymi mogła się komunikować. Wyobrażała sobie, że po skomponowaniu wyjątkowo udanego wiersza zmaterializuje się przed nią jeden z poetów, których czytała i uwielbiała, najlepiej William Blake, i pochwali jej talent.

Całe dzieciństwo Glück czytała też zachłannie klasyczne mity. Jak przyznała kilka razy, postacie greckich bogów i bogiń były dla niej bardziej wyraziste niż koleżanki i koledzy z sąsiedztwa, z którymi się bawiła w domu rodzinnym na Long Island.

Te historie karmiły jej wyobraźnię od początku. A spośród tych mitów w szczególności jeden stał się obsesją Glück – mit o Demeter i Persefonie. O mitologicznej relacji między matką i córką, jak przyznaje w wywiadzie dla „The Poet”, pisze w ten czy inny sposób nieprzerwanie od pół wieku, używając go jako wytrycha do zrozumienia złożonej relacji ze swoją własną matką. Podobnie zresztą jak motyw siostrzanej więzi, podszytej rywalizacją, ale też miłością, przecinanej gwałtownie przez śmierć, wyprowadza Glück z własnego życia.

Jaźń, która mogła istnieć w świecie

Jak podkreślała Glück na spotkaniu w Center for Jewish Studies na Uniwersytecie Harvarda w listopadzie 2022 r., wczesne odejście od religii i kultury żydowskiej było u niej podyktowane potrzebą zdystansowania się od rodziny. W szczególności relacja z matką była dla młodej poetki trudna. Ta relacja leżała też u przyczyny anoreksji, na którą Glück cierpiała jako nastolatka. Głodziła z jednej strony po to, by uwolnić się spod matczynej kontroli, a z drugiej, by poskromić własną cielesność, która – w jej ówczesnym mniemaniu – przeszkadzała w bezkompromisowym oddaniu się poezji. Wieloletnia terapia, która pomogła jej pokonać chorobę, otworzyła też przed Glück możliwości zrozumienia własnej psychiki. Poetka wypracowała metody radzenia sobie z niepokojem. Dzięki psychoanalizie zaczęła również lepiej rozumieć własne zachowania i skłonności, zarówno te uświadomione, jak i te nieuświadomione. Pojęła utajnione lęki, które znajdowały odbicie w snach i uporczywych myślach. Spojrzenie na siebie z bliska, a także z zachowaniem dystansu, pozwoliło Glück zbudować instrumentarium, które potem wykorzystywała wielokrotnie w swojej poezji. Jak wspomniała w jednym z wywiadów, „odzyskała jaźń, która mogła istnieć w świecie”.

Pierwszy tom Glück, o znaczącym tytule Firstborn (Pierworodna), ukazał się w 1968 r. Sama poetka mówi o swoim debiutanckim tomie z dużym dystansem. Z obecnej perspektywy jawi się jej jako niezgrabny i rachityczny, spięty w klamrę jedynie determinacją młodej autorki, by pisać. Wedle słów Glück dopiero pod wydanym siedem lat później The House on Marshland obecnie gotowa byłaby się podpisać. Zarówno w drugiej, jak i w trzeciej książce Descending Figure (1980) poetka eksploruje te bolesne wątki swojego życia, których echa będą jej towarzyszyć już zawsze: niespokojne dorastanie, macierzyństwo i towarzyszące mu lęki, miłość dotknięta rozpadem i odosobnieniem, niepokój egzystencjalny oraz spory i napięcia rozsadzające życie rodzinne od środka.

Długi okres, który dzieli pierwsze dwie książki poetyckie Glück, to czas kryzysu. Nie była w stanie nic pisać, tygodniami wpatrywała się w kartkę z rosnącym poczuciem niemocy.

Czasem wynikiem całego dnia spędzonego na bezczynnym siedzeniu przed maszyną do pisania był pojedynczy rzeczownik. Im bardziej zaś próbowała się mobilizować, tym mocniej czuła zaciskającą się na szyi pętlę bezradności wobec blokady twórczej. Dopiero zmiana otoczenia, porzucenie pracy sekretarki i podjęcie w 1971 r. pracy na Goddard College w stanie Vermont przełamało kryzys. Gdy zaczęła uczyć, zaczęła też na nowo pisać.

Dla Glück proces twórczy był zawsze naznaczony niepokojem i nieprzewidywalny. Poetka podkreśla, że inspiracja pojawia się nagle i znika, zostawiając ją na długie miesiące z fragmentami wiersza czy pojedynczymi zwrotami. Z czasem mogą stać się one źródłem frustracji, tkwią bowiem w jej głowie, czekając na odpowiedni kontekst. W wywiadzie dla Academy of Achievement Glück stwierdza: „Język przychodzi do mnie”. Przyrównuje pisanie do budowania domu na fundamencie fraz, które uporczywie tkwią w jej głowie. Ważną rolę w procesie twórczym poetki odgrywa też potrzeba ciekawości. Nuda, rutyna i brak inspiracji, zarówno w pisaniu, jak i w czytaniu, przerażają Glück. Skazuje to poetkę na ciągłe poszukiwanie. Doskonałym przykładem takiego głodu inspiracji jest jej późniejszy zwrot w kierunku poematów prozą. Zresztą w rozmowach często podkreśla, jak dużo daje jej czytanie nie tylko twórczości innych poetek i poetów, ale także powieści. Glück ceni irlandzką pisarkę Iris Murdoch za przenikliwość i wywrotowość, zaś szwedzkiego autora kryminałów Henninga Mankella za przywiązanie do szczegółu i ponurą powtarzalność jego świata. Jego wpływ widoczny jest w jej późniejszym tomie poetyckim Averno. Jednocześnie Glück nieodmiennie prześladuje strach, że nie napisze nigdy więcej żadnego wiersza i że jej chęć pisania i inspiracja nagle znikną, ustępując miejsca marazmowi i wtórności. Każdy akt twórczy jest naznaczony tym strachem, ale też walką z niepewnością, niskim poczuciem wartości i obawą przed porażką.

„Wygrywa ten, kto nie ma nic”

Wydany w 1990 r. tom poetycki Ararat przyniósł zmianę w sposobie pisania Glück. Był pierwszą książką, którą poetka stworzyła całościowo, odchodząc od fragmentarycznych kompozycji, na które składają się niezależne wiersze. Jednocześnie to właśnie na tym etapie Glück zaczęła budować charakterystyczny dla siebie przekaz poetycki, który powstaje z powiązania i skonfrontowania ze sobą kilku różnych głosów. Ta potrzeba polifoniczności jest widoczna we wszystkich jej kolejnych publikacjach. „Araratto pierwsza książka, którą widziałam jako całość – podkreślała Glück w rozmowie z Grace Cavalieri – i kiedy zaczęłam ją pisać, zrozumiałam, że albo nadam jej kształt mozaiki o wymiarach książki, albo wszystko zakończy się fiaskiem. (…) Długo starałam się odkryć ton głosu, który byłby kolokwialny, co przychodziło mi z pewną trudnością. Moje poprzednie wiersze pełne są delfickiego dystansu i to nie znaczy, że są bez wartości, ale po czterech książkach wyraźnie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak wzmacniać odporność psychiczną