Subskrybuj
Władysław Stróżewski fot. Marek Lasyk / Reporter
Prof. filozofii, wieloletni wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych krakowskich uczelni, autor prac z zakresu ontologii, filozofii wartości, estetyki, filozofii człowieka. Członek zespołu miesięcznika „Znak”, przez 30 lat przewodniczący Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Napisał m.in.: Logos, wartość, miłość (2013), Dialektyka...

Stary profesor

Nie pisze już rozpraw ani nawet dłuższych artykułów. Robi notatki, jak te, które teraz czytasz, Przyjacielu. Najczęściej nikomu ich nie pokazuje. Rozmyślania w dziewiątej dekadzie życia.

I

1. Stary profesor patrzy przez okno w dół na ulicę. Właśnie przechodzi na drugą stronę młoda dziewczyna. Dziwi się, jak można tak pewnie poruszać się na dwóch nogach.

2. Słyszy czasem w głowie swoje imię w formie zdrobniałej w wołaczu. Tak wołała go niekiedy matka. Stary profesor zastanawia się, czy nie zrobił czegoś złego.

3. Stary profesor wychodzi z mieszkania. Windą zjeżdża na parter. Otwiera bramę. Zatrzymuje się na betonowym progu. Laskę opiera przy jego krawędzi. Przesuwa stopę. Już stoi na trzech nogach. Za chwilę wciśnie się do taksówki.

4. Rzadko myśli o swej przeszłości. Czasem go jednak nawiedza. Zawsze był drugi. Dzieciństwo spędził na ziemiach „wcielonych do Rzeszy”, należał więc do „podludzi”. W Polsce Ludowej był zaliczany do drobnomieszczaństwa, klasy najgorszej. Jeśli nie robotnikiem, lepiej już było być dumnym ziemianinem. Na studiach zawsze byli koledzy lepsi od niego. W pracy na uniwersytecie nie mógł liczyć na żadne przywileje – był bezpartyjny. Ale gdy wybuchła Solidarność, został doceniony. W politykę się jednak nie angażował i kariery nie zrobił.

5. Stary profesor miewa sny. Dwa się powtarzają. Pierwszy: szuka grobu rodziców na bardzo dużym cmentarzu. Wie, w której części cmentarza są pochowani. Trzeba daleko iść wzdłuż muru. Czasem trafia, czasem nie. Drugi: znajduje się w murach rozległego klasztoru. Zna go dobrze, więc pewnie porusza się we wnętrzu. Ale nic się nie dzieje. Nie spotyka nikogo.

6. Wspomina niekiedy swych studentów. Było ich wielu, ale pamięta tylko niektórych. Najbardziej najlepszych. Teraz sami są już profesorami. Czy pamiętają o nim? Stary profesor wie: nie on ich, lecz oni jego mają prawo uznać za „swego”.

7. Zamyślił się nad Ojcze nasz. Pierwsze prośby mają charakter metafizyczny: dotyczą całej rzeczywistości, nieba i ziemi. Dopiero od „chleba naszego” odnoszą się do nas. Wraz z tą najdziwniejszą: „jako i my odpuszczamy” – że coś najważniejszego, odpuszczenie win, zależy także od nas.

8. Stary profesor patrzy na brzozy. Przed chwilą jaskrawo rozbieliły swoje pnie, teraz otulają gałęzie seledynową mgłą. Wiosna. Ile ich jeszcze policzy?

9. Wysłuchał odczytu ks. Manfreda Deselaersa z Oświęcimia o genezie nazizmu. Więc na początku tylko miłość do ziemi, krajobrazu, krewnych Wystarczy? Jeśli tak, zamienią się w Boga. Z konieczności fałszywego.

10. Rozmyśla o miłości. Zna ją. Doświadczył, przeżył. Dobrą i złą, szczęśliwą i nieszczęśliwą. I zazdrość, piekącą w piersi, jak rozżarzone żelazo. A nienawiść? Stary profesor zasępił się. Musi sięgać bardzo daleko. Do dwóch nauczycielek z Deutsche Schule für polnische Kinder. Nienawidził ich. Teraz bardziej to wie, niż czuje. Wstydzi się. Nie ma w nim nienawiści.

11. Niepokoi go przypowieść o talentach. Ile ich otrzymał? I co z nimi zrobił? Nie pomnożył, choć mógł pomnożyć? Zmarnował? Ale może tylko mu się wydaje, że miał większą szansę? Że był taki zdolny? Lęka się, że z grzechu zaniechania wpadnie w grzech pychy.

12. Kocha piękno. Czasami myśli nawet, że to ono było racją stworzenia świata.

13. Rozmyśla nad złem. Wie, co mówią mędrcy: że zło to brak, znicestwienie dobra. Wymyślił przypowieść o uszkodzonej maszynie. Zepsuła się bardzo dobra maszyna. Co można teraz z nią zrobić? Roztrzaskać do końca i wyrzucić. To zemsta za to, że przestała służyć. Albo próbować naprawić: wymienić uszkodzone części – jak oko za oko, ząb za ząb. Tak w imię sprawiedliwości. Oddać, co się jej należy. Albo zostawić ją w spokoju (może się jeszcze przyda, choćby w muzeum techniki) i skonstruować nową, lepszą. To jest przezwyciężanie zła przez dobro. I to samo zrobić z sobą? Urodzić się na nowo?

14. Wie, że jest przeceniany. Przyjaciele, uczniowie, znajomi zbyt dobrze o nim myślą, mówią, a nawet piszą. Jak ich przekonać, że się mylą? Nie popaść w hipokryzję. Na szczęście jest jeszcze sporo obojętnych. I są wnikliwi krytycy.

15. Stary profesor czeka. Kiedyś spontanicznie zabierał się do pracy. Teraz czeka na właściwy moment, by ją rozpocząć: minuty, godziny, dni. Śmierć nie czeka.

16. Kilkakrotnie przeżył porażenie pięknem. Gdy zobaczył (w reprodukcji) Trójcę Świętą Rublowa. Gdy pierwszy raz usłyszał końcową partię Pasji wg św. Jana Bacha. Gdy słuchał Mszy Koronacyjnej Mozarta z Karajanem i Battle. Gdy stanął przed Lisowczykiem Rembrandta w Frick Collection…I Moulin de la Galette Renoira. W pamięci nie wszystko „idzie po kolei”.

17. Patrzy na stosy teczek piętrzących się dookoła biurka, dookoła stołu, na półkach, na podłodze. Przez lata gromadził w nich notatki, wypisy z książek, bruliony i korekty artykułów. Wyrzucić to wszystko? Bo co w nich naprawdę jest? Na pewno śmieci, makulatura.

18. „Niektórzy lubią poezję” – pisała Szymborska. Stary profesor do nich należy. Myślał nawet, by zrobić spis najbardziej ulubionych. Pierwszy rzut z pamięci: NORWID, Kochanowski (Pieśni, Fraszki, Treny), Sęp Szarzyński, Karpiński (Bóg się rodzi, Ty śpisz, Zygmuncie), Mickiewicz (prawie cały), Słowacki (też), Krasiński (Nie-Boska…, sporo liryków), Malczewski (cała Maria), Wyspiański (dużo), Asnyk (liryki tatrzańskie, W dwudziestopięcioletnią rocznicę powstania 1863 roku), Kasprowicz (Hymny, Rzadko na moich wargach), LEŚMIAN (cały), Tuwim (fragmenty Kwiatów polskich), M. Jastrun (Rzecz ludzka), Broniewski (wiersze rewolucyjno-patriotyczne, liryki palestyńskie, Anka), Gałczyński (Żona Wacia, niektóre Pieśni), Baczyński, Gajcy, Liebert. Szymborska (chyba cała),…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nowa sztuka miłości