Subskrybuj
Pianistka, piosenkarka, autorka tekstów i muzyki z pogranicza popu alternatywnego, piano rocka i pop noir. W swojej twórczości sięga po zderzenia sacrum i profanum oraz teksty Władysława Broniewskiego, Marii Konopnickiej, Jerzego Pilcha. Nominowana do nagród...

Pele mele | Kasia Lins

„Znakowe” pele-mele stworzyliśmy, by zaczerpnąć inspiracje od ciekawych ludzi: jak pracować, co czytać, na co zwracać w życiu większą uwagę. A także kogo warto lepiej poznać – zaproszona osoba sama nominuje kolejną do odpowiedzi na nasze pytania. Odpowiada: Kasia Lins

Od czego zaczynasz pracę nad nowym utworem / filmem / książką?

Od testowania, smakowania, wyczuwania. Ruchem kieruje intuicja, chociaż od niedawna mam podejrzenie, że zbyt uzależniłam się od mojego radykalizmu dotyczącego upodobań. To jakby drapiący sweter. Podobno żeby przestał, wkłada się go do lodówki. Właśnie naszła mnie myśl, żeby go tam włożyć. Ale do rzeczy. Myślę obrazem, szczególnie w przypadku dźwięków, i nie mówię tu o jakichś natchnionych wizjach kojarzenia ich z konkretnymi kolorami. Kadry, zdjęcia, postaci, scenariusz, narracja. Te rzeczy muszą się zmaterializować w mojej głowie, żebym mogła zająć się soundtrackiem.

Jaką dałabyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?

Praw komplementy i uśmiechaj się tak, żeby było widać ósemki. Albo spakuj się na wieloletnią pielgrzymkę i staraj się nie stracić równowagi. Łatwiej się idzie, myśląc o celu. A przecież podczas pielgrzymek zdarzają się cuda! Podobno.

Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?

Niepokoić zacznę się wówczas, kiedy odczuję coś na miarę nudy. Póki co jestem bezpieczna. Wszystko, co „odłożone na później”, w swoim (a raczej późniejszym) czasie jest wykonane, a lenistwo objawia się głównie użytkowaniem kultury, popkultury i plotek. Czy to jałowe? Pewnie niekiedy. Choć staram się myśleć o tym raczej jak o niezbędnym etapie zbierania materiałów. Lub napędzie.

Czego nie wiedziałaś o sobie 10 lat temu?

Że posiadam coś na miarę talentu. Że potrafię wiele rzeczy, co wówczas uznawałam za coś normalnego i oczywistego. Chociaż teraz, kiedy to piszę, zastanawiam się, czy to nie są po prostu predyspozycje. Ale czym byłby wtedy ten słynny talent? Czymś więcej niż predyspozycjami? I znów wątpliwość. To ja może jednak wciąż tego nie wiem.

Co Cię…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Prawo do wytchnienia