Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?
Najpierw to zawsze jest jakiś pomysł, zaczątek. I chodzę z nim sobie, chodzę, obracam w głowie – czasem tydzień, czasem kilka miesięcy, czasem latami. Mózg sobie nad nim pracuje, szuka rozwiązań, sposobów opisania, właściwego języka, odpowiedniej formy. Czasem się udaje, czasem nie.
Jaką dałbyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?
A może tak inna branża? Jeśli zaś będzie to osoba uparta, to: proszę wejść na stronę Unii Literackiej, zapoznać się z umowami modelowymi, z Konwencją Krakowską, nie podpisywać żadnych umów z wydawcą, „bo są standardowe” i „wszyscy takie podpisują”, twardo negocjować.
Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?
Ludzie, którzy mają potrzebne, ale trudne, nudne, źle opłacane prace. Nie wiem, skąd biorą siłę na to, żeby je wykonywać – zwłaszcza jeśli wykonują je starannie i z życzliwością dla innych.
Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?
Mam założone ograniczenia na prokrastynacyjne strony internetowe i wyznaczam sobie dniówki. Prowadzę również listy rzeczy do zrobienia, gdzie mam sprawy duże, średnie i maleńkie. Skreślanie tych maleńkich pomaga w radzeniu sobie z dużymi.
Czego nie wiedziałeś o sobie 10 lat temu?
Hm, nawet jak czegoś nie wiedziałem, to się spodziewałem, że tak będzie. Ale też ja się niezbyt interesuję samym sobą, bardziej zajmuje mnie świat po drugiej stronie czubka mojego nosa.
Którego autora / którą autorkę chciałbyś przywrócić do życia, by opisał /…