WprowadzenieOd wielu już lat badacze zauważają, że polityka w Stanach Zjednoczonych ulega stopniowemu „uśrednianiu”; że dawne, wyraziste podziały między lewicą a prawicą – parią demokratyczną a partią republikańską – stopniowo się zacierają (por. np. Hardy 1992, Kozłowski 2008). Jednak okres rządów George’a Busha uznawany jest za czas powrotu do dawnych dychotomii: społeczeństwo amerykańskie wyraźnie podzieliło się w kwestii polityki zagranicznej – czy wojna w Iraku jest słuszna, czy nie – a to doprowadziło do odnowienia wielu dawnych linii dychotomizujących społeczeństwo. Powróciły zagadnienia roli religii w państwie i życiu człowieka, aborcji, praw obywatelskich itp. W poniższym artykule twierdzić będę, że program jednego z obecnych kandydatów na prezydenta – Baracka Obamy – może być uznawany za przejaw powrotu do wcześniejszej tendencji zacierania polaryzujących społeczeństwo różnic. Dowodzić będę, że tendencja ta dokonuje się nie tylko na poziomie praktyki społecznej – poprzez działalność Obamy i głoszone przez niego idee – ale także jest odzwierciedlona na płaszczyźnie teoretycznej. Program Obamy w swych najogólniejszych założeniach jest bowiem spójny z podejściem komunitariańskim, szukającym kompromisu między tradycyjną koncepcją liberalną (na gruncie amerykańskim oznacza to opcję demokratyczną) a klasycznym konserwatyzmem (czyli, w wydaniu USA, opcją republikańską). Przypomnijmy: dla demokratów najważniejsza wartość to równość obywatelska. Oznacza ona, że – ze wzlędu na równość obywateli na płaszczyźnie aksjologicznej – powinien być im zapewniony…