Na stole leżą hummus, jogurt z czarnuszką i oliwą, placki pita. Wokół siedzą Mohamad i Rabha z dziećmi – Liną, Aminem i najstarszą córką Lamą. W Polsce są od 4 miesięcy. Starają się podtrzymać drobne zwyczaje z Syrii. Kilka razy dziennie obowiązkowo w ruch idzie herbata z cukrem. Ta polska może nie taka – torebki zanurzone w kubkach z ciemnego szkła nijak nie przypominają aromatycznego napoju w małych przezroczystych szklaneczkach. Jednak nie to przeszkadza najbardziej rodzinie. W ośrodku dla uchodźców w Dębaku (27 km od Warszawy) są jedynymi Arabami. Wokół Czeczeni i Gruzini, ich najwięcej stara się o azyl. Rodzina Syryjczyków nie zna angielskiego. Najstarsza, dziewiętnastoletnia…