Subskrybuj
(fot. Yanny Mishchuk / Unsplash)
Historyk sztuki, krytyk. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Ukraina to codzienne doświadczenie

Na pewno jest to Ukraina młoda. Etniczność i język przestały być dla niej kluczowe. To Ukraina dwujęzyczna. Można w niej mówić po rosyjsku i dla nikogo nie będzie to stanowić problemu. Najważniejsze są bowiem dla niej wybory, których chce dokonywać. A one są proeuropejskie. Na Majdanie ta „trzecia” Ukraina odwołuje się do wartości. Chce wartości europejskich. Dzisiaj nie jest ważne, co się pod tym pojęciem kryje. Czytelny jest przekaz: „Domagamy się głębokiej zmiany”.

Co kijowski Majdan powiedział nam o Ukraińcach?Majdan potwierdził, że jesteśmy podzieleni. Ale pokazał również, że podobnie jak w poprzednich latach, podział ten – choć głęboki – nie jest dramatyczny. Ukrainie nie grozi rozpad. O rozpadzie Ukrainy najczęściej mówi się na Kremlu. Dlatego też odnoszę wrażenie, że promocja tej tezy jest częścią moskiewskiej propagandy. Co charakterystyczne, o rozpadzie Ukrainy – po wydarzeniach z grudnia 2013 r. – usłyszeliśmy z ust rosyjskiego premiera Dmitrija Miedwiediewa. I jest to scenariusz, który w czasach pomarańczowej rewolucji starał się nam wmówić ówczesny szef kancelarii prezydenta Leonida Kuczmy, Wiktor Medwedczuk – dziś pracuje on na korzyść Putina i nawet tego nie ukrywa. A przecież przez ostatnie 20 lat Ukraina się nie rozpadła, a to znaczy, że owszem, zagrożenie istnieje, ale pytanie o rozpad jest może i ciekawe, ale niezbyt aktualne. Majdan to zupełnie inna Ukraina od tej, którą często sobie wyobrażamy. To Ukraina, której tożsamość zależy nie tyle od języka czy kultury,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Władza w Kościele