Obecnie toczy się kolejna runda izraelsko-palestyńskich negocjacji pokojowych. Tymczasem na Zachodnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie nie widać przejawów trwania procesu pokojowego. Postępuje rozbudowa osiedli izraelskich, kontynuowane są nakazy eksmisji i wyburzenia palestyńskich budynków.Nie zgadzam się, że proces pokojowy nie jest odczuwany na miejscu. To potężne narzędzie, które wykorzystywane jest przez Izrael do coraz szerzej zakrojonej konfiskaty palestyńskiej ziemi. Jeśli spojrzymy na historię ostatnich 23 lat procesu pokojowego [od czasu negocjacji w Madrycie i Oslo – przyp. tłum.], to zobaczymy, że kiedy toczą się rozmowy pokojowe, społeczność międzynarodowa w dużo większym stopniu przymyka oko na politykę faktów dokonanych i ekspansji na terenach okupowanych prowadzoną przez Izrael. Kiedy nie toczą się negocjacje, społeczność międzynarodowa jest w stosunku do Izraela dużo bardziej krytyczna. To nie jest tak, że jestem przeciwko procesowi pokojowemu. Oczywiście w moim przekonaniu jedynym sposobem na rozwiązanie tego konfliktu bez przelewu krwi są negocjacje. Ale myślę również, że Izrael czasami nie negocjuje bona fide. W tym samym momencie, kiedy trwają rozmowy, Izrael zaangażowany jest w ustanawianie na terenach palestyńskich faktów dokonanych. Duża część tej ekspansji terytorialnej odbywa się z cichym lub otwartym poparciem rządu. Społeczność międzynarodowa, która jest bardzo zainteresowana procesem pokojowym, poświęca dużo energii na to, żeby go nie zakłócać. Kiedy więc trwają negocjacje,…