Subskrybuj

Trudny wybór Mołdawii

Jestem zwolennikiem modelu, który znamy z Europy Zachodniej – współistnienia dwóch państw niemieckojęzycznych: Austrii i Niemiec. Jeden wspólny język, jedna kultura i literatura, ale dwa oddzielne państwa. To jest droga, która pomoże stworzyć w Mołdawii naród oparty nie na etniczności, lecz na obywatelstwie i języku.

Niewielki kraj, wciśnięty między dwie rzeki: Prut i Dniestr, leżący gdzieś za nękaną wojną Ukrainą – czym jest Mołdawia? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie bez krótkiej lekcji mołdawskiej historii, której zasadniczą oś stanowi ekspansja Imperium Rosyjskiego. W 1812 r. Rosja po raz pierwszy zaanektowała Besarabię. Przez ćwierć wieku tereny te cieszyły się specjalnym statusem w ramach Imperium Rosyjskiego, a w 1838 r. utworzono z nich gubernię besarabską i rozpoczęła się – doskonale znana także Polakom – polityka rusyfikacji. W tym samym czasie zaczęto wysiedlać zamieszkujących budziackie stepy Tatarów, a w ich miejsce osiedlano pochodzących z Dobrudży Bułgarów. Do tej przyjezdnej grupy zaliczali się również Gagauzi – prawosławna ludność posługująca się językiem z grupy tureckich, posiadająca obecnie na południu Mołdawii autonomię. Po wybuchu rewolucji październikowej w Besarabii ogłoszono powstanie Mołdawskiej Republiki Demokratycznej, która już w czerwcu 1918 r. ogłosiła zjednoczenie z Rumunią. Decyzja ta nie miała zbyt wiele wspólnego z demokracją. Dość wspomnieć, że podjęto ją, gdy na terenie Besarabii stacjonowały rumuńskie wojska. Rosja Sowiecka nigdy nie zaakceptowała przyłączenia Besarabii do Rumunii. 12 października 1924 r. w Charkowie ogłoszono powstanie Mołdawskiej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zwierzę, którym jesteś