Wiele tekstów krytycznych Jana Błońskiego kończy się znakami zapytania. W ferworze czytania i opisywania tego, co właśnie przeczytał zdawał się nie zawsze być pewnym – może nie nadążał – stanowczej pointy. Ten szczególny i wyróżniający Błońskiego niepokój powtarza się w jego zapiskach dziennikowych – nieskończonych, ale pełnych pytań bez odpowiedzi, tym razem o siebie samego. My, to znaczy czytelnicy Błońskiego, pragnęliśmy niegdyś dowiedzieć się, co naprawdę Błoński o tym czy owym myśli. Bowiem w jego mistrzowskich narracjach kryła się szczególna nostalgia, którą można by nazwać szukaniem „czegoś więcej”. To samo w życiu osobistym, jak poświadczają niedokończone zapiski. Kim był ojciec? I kim jest Bóg? Jak mnie wychowano, co zrobiłem a co zmarnowałem? Do jakiego czasu historycznego należę? Jak kończy się moja epoka, gdzie znaki jej obumierania? Konstruując, z talentem epika, odpowiedzi na te pytania fundamentalne, Błoński odsłania siebie, ale też jednocześnie zakrywa. Przedziera się przez własną myśl, dając świadectwa jej oporu bądź własnej niegotowości. Wydaje się, że powinien…
Krytyk i historyk literatury, redaktor naczelna dwumiesięcznika „Dekada Literacka”.