Kambodża dla świata to głównie Czerwoni Khmerzy i ich „autoludobójstwo”[1]. Oglądanie czerwonokhmerskich miejsc zbrodni jest drugim po Angkorze najważniejszym punktem programu większości wycieczek po tym kraju. O Czerwonych Khmerach powiedziano i napisano już tak wiele, również w języku polskim, że zamiast powtarzania znanych tez warto omówić konsekwencje, jakie wyniknęły z obalenia ich rządów. Bo trwają one nadal.
O Kambodży mówi się, że to „polska Azja”[2]. Najpierw chwała i wielkość Angkoru, ongiś największego imperium w Azji Południowo-Wschodniej. Następnie upadek i podział przez dwoje silniejszych sąsiadów: Wietnam i Tajlandię. Wreszcie odrodzenie się po latach niewoli i zaborów, w tym wypadku kolonializmu. Jednakże odzyskanie niepodległości w mocno okrojonych granicach upodabnia Kambodżę bardziej do posttrianońskich Węgier, z podobnymi resentymentami i przekonaniem o dziejowej niesprawiedliwości. Podzielali je również Czerwoni Khmerzy, marzący o odbiciu Dolnej Kambodży, skolonizowanej przed wiekami przez Wietnam. Przyspieszyli tym swój koniec: czerwonokhmerskie rajdy na terytorium…