1. Miejsce na mapie? Nie mam skojarzeń z samotną, wysoką górą (aczkolwiek coś jest na rzeczy), to raczej dolina zbierająca rzeczułki z wielu stron, a szczególnie z tych, które wiążą się z czymś ryzykownym, nieobliczalnym, awangardowym. Typowy poeta szybko zadomawia się w danym języku, rozpoczynając starania o ten jedyny własny odcień w ramach zastanych struktur i idiomów. Nietypowy zaś, a to zdarza się rzadko, buduje swój świat na niezadomowieniu, wydziedziczeniu, kreśleniu palcem w powietrzu, albowiem wydaje mu się, że nie znajdzie oparcia w automatyzmach zastanego języka. Trzeba więc mieć odwagę i charakter. Bo to tak strasznie być obok, a niby między ludźmi, niby w historii literatury. Miłobędzka to na wspomnianej mapie dolina, oddalona i samotna, a nawet przez niektórych kartografów pomijana, „zaprzepaszczona”. O takich dolinach tylko słuchy chodzą. Bo na co dzień trudno z nimi wytrzymać, przejrzeć do końca, zacytować wzniośle i ku pokrzepieniu, wziąć do łóżka, by poczytać przed snem. Niewygodne to jest, niezręczne, jakby napisane w innym języku, w potencjalności na co dzień nieuruchamianej. Ale jest w tym trudne piękno i poetyckość mgnień, chwil, ułamków obrazu, szczątków myśli, pękniętych fraz. To z tego, a nie z okrągłych zdań, Miłobędzka robi poezję. Z jąkania, westchnienia, z…
Poeta, prozaik, krytyk literacki.Autor m.in. tomików poezji Potrawy pośmiertne (2010) oraz Pociąg do literatury. Szkicownik literacki z Dolnego Śląska (2010).