Subskrybuj
Z wykształcenia ukrainistka i polonistka. Redaktorka, autorka, tłumaczka. Promotorka kultury ukraińskiej. W „Gazecie Wyborczej” producentka i wydawczyni podcastów

Wołyń 1943: rzekoma symetria win

Według ukraińskiego modelu pojednania należy mówić o tym, że na Wołyniu doszło do walk pomiędzy UPA i AK, w których obie strony popełniały podobne zbrodnie wojenne. Trzeba więc uznać ten fakt za wspólną tragedię, którą powinniśmy sobie wybaczyć i która powinna nas łączyć, a nie dzielić. Dlatego też ukraińskim odpowiednikiem terminu „zbrodnia wołyńska” jest określenie „tragedia wołyńska”.

Urszula Pieczek: Wielokrotnie podkreśla Pan, że Ukraińców i Polaków łączy wszystko – poza historią. Które wydarzenia z XX-wiecznej historii, a ściślej: z okresu 1943–1947, najbardziej nas różnią?

Grzegorz Motyka: W relacjach polsko-ukraińskich to stwierdzenie dobrze oddawało rzeczywistość roku 1991. Dziś powiem inaczej – z punktu widzenia politycznego nie dzieli nas nic poza wydarzeniami określanymi hasłowo jako Wołyń 1943. Pomiędzy polską i ukraińską opinią publiczną, Polską i Ukrainą, elitami politycznymi rządzącymi krajami rysuje się bardzo poważna różnica poglądów i wizji tego, co się wówczas stało i jak obecnie należy rozwiązać ten problem z przeszłości.

 

Jak zatem różnimy się w pamiętaniu o wydarzeniach wołyńskich? W Polsce ta pamięć jest bardzo silna (zwłaszcza w pierwszej połowie lipca każdego roku), natomiast na Ukrainie często słyszy się, że w przypadku rzezi wołyńskiej w społeczeństwie ukraińskim następuje afazja – tego sformułowania używa chociażby Jarosław Hrycak….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zrozumieć piękno