Później, już we Wprowadzeniu, na pierwszy plan wysuwa się język – oryginalny, mięsisty. Dużo w nim perełek, rozkoszności: „Miasto kruszy się, jest nawiedzane przez widma, pokoślawione, szczerbate…”, ale też: „(…) skóra zwierza, element rustykalny i wnoszący nieco dzikości do blokowiska”. Służą próbie jak najwierniejszego opisu „czasu widmowego”, którego ramy zamykają się mniej więcej w latach 1986–1993.
Duchologia polska została podzielona na kilka rozdziałów (np. Stereo Super Quality czy Michael sernik ze smakiem zje) i już na tym poziomie widać umiłowanie autorki do szczegółu, jej dociekliwość w poszukiwaniu drobiazgów specyficznych dla minionego czasu. Będzie to drewniana żaba państwa Małolepszych, okładka Łuczejki czy składanka muzyczna sprzedawana wprost z przyczepy biznesmena z Łomianek. Trzeba powiedzieć,…