Subskrybuj
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Jego królestwo nie jest z tego świata

Akt Przyjęcia Jezusa za Króla uznaję w duchu posłuszeństwa Kościołowi – i w duchu wiary w Chrystusa, Pana i Zbawiciela. Nie mogę jednak powstrzymać się przed wyrażeniem lęku, że – w skali społecznej – pozostanie on jedynie w sferze czysto deklaratywnej.

Intronizacja – wyniesienie na tron i ogłoszenie królem – to jedna z pokus, na jakie wystawił Chrystusa „książę tego świata” (dodajmy, że miała to być intronizacja przeprowadzona „na skróty” i wbrew woli Ojca). Ale On nie dał się skusić. Warto pamiętać, że kiedy ludzie zapragnęli, by został ich królem, „usunął się”, odszedł tam, gdzie nie mogli Go znaleźć (por. J 6, 15). Można by zapytać: dlaczego Jezus – przedstawiany w ewangeliach jako „syn” i spadkobierca króla Dawida – nie chce być królem na ludzki obraz i podobieństwo? I dlaczego tak wielu pobożnych mieszkańców współczesnej Polski szczerze wierzy, iż czyniąc Chrystusa władcą naszego narodu i państwa, realizuje wolę samego Boga? Polscy zwolennicy intronizacji Chrystusa Króla powołują się często na wizje, jakich (w latach 30. XX w.) miała doświadczać krakowska mistyczka Rozalia Celakówna. Ukazywał się jej ponoć…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Islamofobie