Mało kto w Polsce zauważył, że uwodzenie wschodnich Europejczyków przez Donalda Trumpa zaczęło się wcale nie 6 lipca 2017 r. w Warszawie, ale 9 czerwca w Waszyngtonie. Na miesiąc przed przyjazdem do Polski prezydent USA podjął w Białym Domu prezydenta Rumunii Klausa Wernera Iohannisa. Trump po raz pierwszy potwierdził wtedy solennie przywiązanie Stanów Zjednoczonych do słynnego artykułu piątego. Waga Rumunii została w ten sposób podkreślona przez amerykańskiego prezydenta nieprzypadkowo. Podczas konferencji prasowej w Ogrodzie Różanym Donald Trump odnotował fakt, że Rumunia to jeden z nielicznych krajów NATO, które podniosły wydatki na obronę do poziomu 2% PKB, i zauważył znaczne rozmiary współpracy rumuńsko-amerykańskiej w dziedzinie bezpieczeństwa. Wygląda na to, że szczególne partnerstwo, o którym mówi się kurtuazyjnie przy okazji dyplomatycznych spotkań przywódców wielu krajów, w tym przypadku rzeczywiście coś znaczy. Polacy, głęboko przekonani, że są…
Niezależny publicysta, w latach 2001–2003 korespondent „Rzeczpospolitej” w Bukareszcie i Kiszyniowie, w latach 1993–1999 ambasador RP w Rumunii, a latach 2010–2012 ambasador RP w Republice Mołdawii. Autor książki Rumun goni za happy endem (II wydanie...