Anna Mateja: Kiedy zdarzyło się Pani powiedzieć: „Mam dość. To, co robię, nie ma sensu – pomoc jest marnotrawiona, ludzie roszczeniowi, świata nie zmienię”?
Janina Ochojska: Nigdy. Jakkolwiek pięknoduchowsko to zabrzmi. Mimo że byłam świadkiem trudnych sytuacji, które w udzielaniu pomocy nie powinny się były zdarzyć. Na przykład podczas powodzi w 1997 r. na tereny, z których zeszła woda, wysyłano ciężarówki używanych ubrań. Uważano widać, że wszystkie domy zalane były po dach i powodzianie zostali w tym, w czym uciekali przed wielką wodą. Tymczasem większość z nich potrzebowała sprzętu do usuwania skutków powodzi i naprawy domów, a nie cudzych ubrań. Ich zamoknięte sterty widziałam później na poboczach dróg, bo nikt nie wiedział, co z tym zrobić.
Można zapytać wówczas: po co się angażować, skoro ludzie tego nie doceniają?Zapytałabym nie „po co?”, ale „jak?”. Pomaganie to wiedza i umiejętności, więc jeśli chcemy zrobić coś dobrego dla innych, np. pomagając im w kryzysowych sytuacjach, musimy się tego nauczyć. Myślę o…