Potencjał lalek wykorzystywali twórcy pierwszej awangardy: dla surrealistów były wcieleniem istot ze snów. „Czy lalki mają duszę?” – to jedno z pytań, które Karol Hordziej zadaje Jerzemu Koleckiemu (1925–2018), malarzowi, współzałożycielowi i wieloletniemu dyrektorowi Teatru Lalek Rabcio w Rabce-Zdroju. Kolecki nie odpowiada wprost, dopytuje z lekko filozoficznym przekąsem, o znaczenie „duszy”. W końcu mówi: „Mają duszę, którą nada im aktor, ale są przedmiotami”. Przypomina to słowa Kota z Cheshire, bohatera Alicji w Krainie Czarów, który zapytany przez główną bohaterkę o drogę, odpowiedział, że to zupełnie obojętne, jeśli Alicja nie wie, gdzie chce się dostać. Kolecki kontynuuje: „(…) wydaje mi się, że aktor i lalka są zgrani ze sobą i jedno bez drugiego nie jest już tym, czym miało być”. Tworząc projekty lalek, zawsze dbał o to, by gotowym postaciom nakładać „makijaż” i „(…) wszystko, co dzieje się na twarzy”. Wspomnienie Alicji nie jest przypadkowe – to właśnie stworzona przez Jerzego Koleckiego twarz Carrollowskiej bohaterki pojawiła się pewnego dnia na fasadzie nowojorskiego New Museum.
W albumie znalazł się tekst Stacha Szabłowskiego, historyka sztuki i kuratora, który zadaje istotne pytania o twórczość Koleckiego. Na ile jego działania należy postrzegać w kontekście pokolenia, II Grupy Krakowskiej czy polskiej szkoły plakatu? Gdy przyglądamy się zamieszczonym w albumie pięknym fotografiom lalek, projektom scenografii, widzimy modernistyczny charakter tych prac. Doskonałym tego przykładem są projekty scenografii do spektaklu Tomek w krainie dziwów czy Bamba w oazie Tongo. Projekty z Tomka… przypominają organiczne formy znane z prac Marii Jaremy, z kolei Bamba… zachwyca modernistycznym wyczuciem proporcji i syntetycznym użyciem barw. W twórczości Koleckiego pełno też surrealistycznej melancholii…