Subskrybuj

Bezpieczna przestrzeń

Co pojawia się w rozmowach z młodymi osobami LGBT+? Gdy się otworzą i zaczną mówić w zaufaniu, elementem wspólnym są lęki. Bardzo często te same. Jak można im pomóc?

„Wie pan co, to się leczy. Nie będę z panem o tym dyskutował. Homoseksualizm to choroba” – usłyszałem niedawno od znajomego księdza. Przekonania większości osób w Polsce na temat homoseksualizmu, statystycznie rzecz biorąc, są podobne.

Mimo że co trzeci badany ma w swoim kręgu osoby homoseksualne, to zdecydowana większość Polaków (78%, badanie CBOS Stosunek Polaków do związków homoseksualnych, 2017 r.) uważa, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy. Około jednej czwartej twierdzi, że nie należy go tolerować.

W badaniach Michała Bilewicza z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW to właśnie osoby homoseksualne i transpłciowe znalazły się na czele grup nielubianych przez Polaków (2018 r.).

W raporcie Komisji Europejskiej z maja 2019 r. jedynie 14% badanych Polaków zadeklarowało znajomość z osobami LGB, 6% z osobami transpłciowymi, a 4% z interpłciowymi.

***

Co oznacza to w praktyce? „To mogą być wszelkie możliwe do wyobrażenia doświadczenia spotykane w codziennych sytuacjach” – mówi mi Julia Maciocha, prezeska zarządu Fundacji Wolontariat Równości, odpowiadająca za organizację Parady Równości w Warszawie.

„Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu z koleżanką i ekspedient pyta, czy mamy fajnych chłopaków. Niby żart, a dla mnie oznacza od razu pytanie, czy mam się wyoutować. Co zrobi ekspedient, gdy dowie się, że jestem lesbijką? Czy ty na co dzień też boisz się odpowiadać na pytanie o żonę?” – mówi Julia.

Julia mieszka w Warszawie, pracuje na uczelni. Swoje przeszła, ale dziś – jako liderka jednej z ważniejszych organizacji społeczności LGBT+ w Polsce – zaczęła już radzić sobie z rzeczywistością. „Dla wielu osób obecność na paradzie w Warszawie to pierwszy dzień w życiu, gdy mogli poczuć się bezpiecznie. Mogli poczuć, że są sobą. Napięcie i stres wynikające z ukrywania się i strachu przed wyoutowaniem to nie jest marginalny problem” – tłumaczy.

„Dlatego jako Fundacja Wolontariat Równości chcemy podzielić się trochę bezpieczną przestrzenią, którą mamy w Warszawie, z innymi osobami z Polski. Można do nas napisać i pogadać o coming oucie, fajnych filmach czy książkach. O wszystkim! Bo wielu osobom w mniejszych miejscowościach brakuje po prostu innej osoby LGBT+, która zrozumie, co przechodzą” – wyjaśnia Julia.

W rozmowie przyznaje, że obowiązki prezeski pochłonęły ją na tyle, iż nie ma już zbyt wielu okazji, by spotykać ludzi szukających kontaktu lub pomocy na co dzień. Jednak dla niej osobiście to właśnie wolontariat przy organizacji Parady Równości stał się jedną z pierwszych bezpiecznych przestrzeni.

Obecnie przy organizacji warszawskiej parady pomaga coraz więcej osób, również starszych. Jako wolontariusze, podobnie jak każda osoba zgłaszająca się do fundacji, mogą otrzymać wsparcie bądź wskazówkę, gdzie szukać pomocy. „Jedna z wolontariuszek miała objawy depresji. W związku z tym, że sama z nią walczę, łatwo mi rozpoznać nawet najmniejsze sygnały – mówi Julia Maciocha. – To zmienia się powoli dzięki różnym kampaniom, najczęściej niestety tylko internetowym, ale stygmatyzacja chorób i zaburzeń psychicznych nadal jest w Polsce ogromna. Pokolenie naszych rodziców wierzy, że wystarczy pójść na spacer i się wyspać, i oczywiście to ważne, ale nie wyleczy depresji. Dlatego namówiłam ją na pójście do Lambdy”.

Na linii frontu

Stowarzyszenie Lambda Warszawa jest najstarszą organizacją w Polsce działającą na rzecz osób LGBT+. Jeszcze jako Ośrodek Rainbow osoby zrzeszone w tym stowarzyszeniu uruchomiły w 1995 r. pierwszy telefon zaufania przyjmujący zgłoszenia od ludzi z całej Polski. Co ważne, skorzystać z niego mogą nie tylko osoby LGBT+, ale również ich bliscy i znajomi.

„Możesz tam dzwonić w każdej sprawie – mówi Julia Maciocha. – To taka pierwsza linia frontu pomocy od strony psychologicznej”.

Co roku z telefonu korzystają setki osób. Często są one kierowane do psychologów zatrudnianych przez stowarzyszenie, którzy bezpłatnie udzielają wsparcia. Niestety, pomoc jest dostępna wyłącznie w Warszawie. Jak przyznaje Irmina Szałapak, członkini zarządu stowarzyszenia My, Rodzice, działającego w całej Polsce na rzecz osób LGBT+ oraz ich rodzin, gdzie indziej niełatwo jest otrzymać profesjonalną pomoc.

„Na przykład w Krakowie taką pomoc otrzymasz w Centrum Równości Dom EQ, ale poza tym? Trudno powiedzieć. Niedawno powstała też organizacja TęczUJ na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale ona jest skierowana tylko do studentów tej uczelni” – mówi Irmina. Gdzie w Krakowie mogą skorzystać z pomocy młodzi LGBT+? „W rozmowach z nimi mój pesymizm się potwierdza. Niestety, poza Domem EQ często nie znają oni innych tego typu przestrzeni w mieście. Oczywiście jest Spółdzielnia Ogniwo, Kawiarnia Literacka czy kilka klubów dla osób LGBT+. Ale one nie oferują profesjonalnej pomocy psychologicznej” – tłumaczy Irmina. Podobnie sytuacja wygląda w innych dużych miastach Polski.

„Krakowskie kluby, takie jak Kicz czy Cocon to były znane miejsca. Chodziłam tam jako nastolatka – przyznaje Maja, lesbijka. – To nie była profesjonalna pomoc, choć otrzymywałam tam wsparcie (także finansowe) i propozycję noclegu. To znaczyło bardzo wiele, zwłaszcza gdy nie miało się nikogo” – mówi.

Maja dodaje jednocześnie, że mając 17 lat, nie powinno się w poszukiwaniu pomocy trafiać do miejsc, w których są też darkroomy (ang. „ciemny pokój”, w którym można uprawiać seks z nieznajomymi), gdzie są osoby mogące wykorzystać trudną sytuację młodej, zagubionej dziewczyny. „Widziałam wiele takich relacji opartych na sponsoringu. Na szczęście dzisiaj można trafić do Centrum Równości” – mówi Maja.

Ważna Karta LGBT+

Centrum Równości Dom EQ w Krakowie powstało w czerwcu 2019 r. z inicjatywy organizacji działających wspólnie w Federacji Znaki Równości. Centrum skupia się nie tylko na udzielaniu pomocy psychologicznej osobom LGBT+, ale również na organizacji wydarzeń, które mają na celu budowę i wsparcie społeczności. Przy Domu EQ istnieje także grupa samopomocowa młodych, którzy spotykają się, by rozmawiać i dzielić się swoimi problemami.

„Możesz tutaj odpocząć od życia codziennego i problemów, które Cię dotykają. Masz możliwość wygadać się albo siedzieć w milczeniu, ponieważ ludzie szanują Cię i Twoje obecne potrzeby. Jeśli siądziesz sam, możesz mieć pewność, że ktoś do Ciebie podejdzie i zapyta się, czy wszystko w porządku” – czytam jedną z relacji osób, które skorzystały z oferty Centrum. Rzeczywiście jest tak, że na pierwszym etapie potrzebna jest po prostu rozmowa.

Jak podkreśla Irmina Szałapak, właśnie dlatego tak ważna była karta LGBT+ przyjęta przez Warszawę. Zagwarantowała ona to, czego brakuje w innych miastach Polski: reaktywację hostelu dla osób LGBT+ będących w trudnej sytuacji życiowej lub zmuszonych do opuszczenia domu. Oprócz tego w stolicy stworzony zostanie miejski mechanizm zgłaszania i monitorowania przestępstw wynikających z homofobii i transfobii. Wzmocnione zostaną różne działania antyprzemocowe i antydyskryminacyjne w szkołach oraz miejscach pracy.

Irmina Szałapak: „To, jak ważne są takie działania, widać dopiero, gdy posłuchasz młodych. Oni naprawdę mają ciężko we własnych domach. Wielokrotnie słuchałam o tym, jak rodzice znęcają się nad nimi psychicznie i fizycznie po wyjściu na jaw informacji o ich orientacji”.

Julia Maciocha: „Poznaję mnóstwo dzieciaków, które mają myśli samobójcze, i w ich wieku sama je miałam. Tyle się mówi o tym, że my, osoby LGBT+, jesteśmy nienormalne. A nienormalne jest tylko to, że młodzi ludzie chcą umrzeć, bo wmawia się im, że są chore lub nienormalne”.

Lęki

Co pojawia się w rozmowach z młodymi osobami LGBT+? Gdy się otworzą i zaczną mówić w zaufaniu, elementem wspólnym są lęki. Bardzo często te same. Wprost mówi o tym Julia Maciocha: „Idąc do psychologa, boisz się, że usłyszysz, iż jesteś wynaturzeniem. Wyobraź sobie, że jako nastolatek wydajesz 200 zł na konsultacje tylko po to, by usłyszeć, że powinieneś iść na tzw. terapię konwersyjną”.

Kamil, który jest gejem, przyznaje, że wielokrotnie słyszał o możliwości „wyleczenia się z orientacji” w tego typu „terapiach”. „Dlatego jako ministrant i osoba zaangażowana w Kościół nigdy nie mógłbym przyznać się do swojej orientacji. Nigdy. To byłby koniec większości znajomości” – tłumaczy.

Maja: „Ojcu nigdy nie powiedziałam. Matka do tej pory się do mnie nie odzywa, raz na pół roku się widzimy, ale to taka formalność. Nikomu nie polecam outować się przed rodzicami. To zbyt trudne”.

Rozmawiając ze mną, oboje cały czas proszą o zachowanie anonimowości.

MikrodyskryminacjeAktywiści ze społeczności LGBT+ wskazują jednak, że tu nie chodzi tylko o wsparcie osób, które przeszły bardzo trudne doświadczenia. Pomoc jest potrzebna niemal każdemu. „Wiesz, to tak jak z moją psycholożką. Wprawdzie nie zareagowała negatywnie na informację o mojej orientacji, ale była to chyba jedyna rzecz, o którą nigdy nie zapytała. Miałam poczucie, że boi się tego tematu” – wspomina Julia. Klaudia, znajoma lesbijka z Warszawy: „Dyskryminacja to codzienność w miejscu pracy. Wiele razy słyszałam, że mogę pracować dłużej, bo nie mam rodziny. Tak jest w wielu innych przestrzeniach. Zacząłbyś walczyć o swoje prawa jako uczeń, pracownik czy student, który jest w jakiś sposób dyskryminowany za to, że jest LGBT+, ale boisz się, że po prostu cię wyrzucą”. Julia różne trudne sytuacje określa jako „doświadczenia mikrodyskryminacji”. „W życiu osób LGBT+ to jest normalność. 17- czy 18-latki, którzy mają rodziców homofobów, dokonują coming outu właściwie bez przerwy. To nie jest tak, że raz wychodzisz z szafy i załatwione. Musisz z niej wychodzić za każdym razem, gdy poznajesz nowych ludzi. To jest bardzo wyczerpujące” – tłumaczy Julia. Aktywiści i specjaliści są zgodni, że ze względu na te wyjątkowe doświadczenia potrzebna jest pomoc skierowana wprost do osób LGBT+. Takim miejscem, obok Centrum Równości Dom EQ czy Stowarzyszenia Lambda, jest Kampania Przeciw Homofobii, znana przede wszystkim z bezpłatnej pomocy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: My, rodzice osób LGBT+