Subskrybuj
fot. Indraneel Chowdhury/Nur/Getty
Dr kulturoznawstwa, związana z Uniwersytetem Jagiellońskim, obecnie stypendystka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Chińskiej (Tajwanu). Specjalizuje się w politycznej i kulturowej historii Indii i Chin oraz w relacjach chińsko-indyjskich

Szafranowy nacjonalizm

Wielokulturowość w duchu Mahatmy Gandhiego ustępuje dziś w Indiach miejsca hindutwie. Ta propagowana przez premiera Narendrę Modiego wizja jest niezwykle prosta: oferuje podział na dobrych hindusów i złych muzułmanów, dobre wartości hinduskie i złe wartości zachodnie.

Kto kontroluje przeszłość, ten kontroluje przyszłość; kto kontroluje teraźniejszość, ten kontroluje przeszłość” – napisał niegdyś George Orwell. Spostrzeżenie to nie straciło nic na aktualności, a dowody na jego poparcie można znaleźć niemal pod każdą szerokością geograficzną.

Indie to drugi najludniejszy kraj na świecie i zarazem największa pod względem liczby mieszkańców (choć niekoniecznie najsilniejsza) demokracja. To jedna z najstarszych w historii ludzkości cywilizacji, kraj wieloetniczny i wieloreligijny. To „w każdej dziedzinie nieskończoność”, jak zauważył Ryszard Kapuściński w Podróżach z Herodotem. Choć po uzyskaniu niepodległości w 1947 r. władze w Nowym Delhi próbowały wypromować na świecie wizerunek Indii tolerancyjnych, zjednoczonych w różnorodności, w rzeczywistości krainą nad Gangesem targają obecnie spory o charakterze religijnym i etnicznym. Populistyczny nacjonalizm, przelewający się w ostatnich latach przez cały…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świat prosi o ratunek