Subskrybuj
Albert Camus w 1945 r. / fot. Forum
Brytyjski pisarz literatury faktu. Publikował w „Aeon”, „The Independent” i „The Blizzard”.

O pocieszeniu, jakie Camus znajdował w absurdzie futbolu

Piękno, pisał Camus, jest jak „mgnienie wieczności w chwili, którą pragnęlibyśmy przedłużać w nieskończoność”. Futbol był dla niego nieustającym pościgiem za pięknem – i w grze, i w jej oglądaniu.

Był 16 października 1957  r. Albert Camus właśnie jadł lunch w restauracji położonej w sercu paryskiej Dzielnicy Łacińskiej, kiedy podszedł do niego młody człowiek z biura jego wydawcy. Chłopak odprawił kelnera i  przekazał Camusowi najświeższy komunikat radiowy: pisarzowi przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

Tydzień później Camus udzielał wywiadu francuskiej telewizji.

Nie była to bynajmniej debata nad potęgą słowa pisanego nagrywana w wygodnym studiu telewizyjnym. Pisarz i dziennikarz siedzieli pośród 35 tys. kibiców na stadionie Parc des Princes, oglądając mecz pomiędzy Racing Club de Paris a AS Monaco. Czarno-biały materiał filmowy nadal można obejrzeć na YouTubie. Źle ustawiony bramkarz paryskiego klubu reaguje z opóźnieniem na uderzenie i pozwala piłce wtoczyć się do bramki tuż obok bliższego słupka. Kamera wędruje na trybuny, na których Camus (bardziej niż zwykle przypominający Humphreya Bogarta, choć z łagodniejszym wyrazem twarzy) zagadnięty przez dziennikarza prosi, by nie oceniać bramkarza zbyt surowo.

Nigdy wcześniej ani później, o ile mi wiadomo, nie przeprowadzano wywiadu ze świeżo upieczonym noblistą na meczu piłkarskim – i właśnie niestosowność, czy pewna komiczność, tej sytuacji stanowi po części temat mojego tekstu.

Zamiłowanie Camusa do futbolu jest szeroko znane głównie za sprawą przywoływanego często, choć niezbyt…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka zachwytu