Subskrybuj
Warszawa, akcja „Kuchnia uchodźców” przed otwarciem w Warszawie „Kuchni konfliktu”, restauracji, w której uchodźcy z różnych krajów przygotowują posiłki ze swoich rodzinnych stron fot. Albert Zawada / Agencja Wyborcza.pl
Redaktorka, dziennikarka specjalizująca się w tematyce wschodniej i społecznej. Współautorka książek na temat Białorusi i Armenii

Co czeka migrantów z Ukrainy? Wielokulturowa przyszłość Polski

Imigracja do Polski będzie narastać. Liban i Turcja, w których tymczasowy dom znalazło ponad 5 mln uchodźców, zmagają się z problemami gospodarczymi. Ludzie tam żyjący pragną wyrwać się do lepszego świata. Jeśli nie stworzymy mechanizmów, żeby część z nich do nas zaprosić, to podróż przez las lub morze będzie dla nich jedyną opcją.

Polskie miasta – Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk – mówią nie tylko po polsku, ale także po ukraińsku, rosyjsku i białorusku. Czy wkraczamy w erę wielokulturowości?Na przykładzie wymienionych przez Panią miast widzimy, że obecność obcokrajowców w Polsce wzrosła. W 2014 r. rosyjska aneksja Krymu i wybuch wojny we wschodniej Ukrainie bardzo przyspieszyły proces wychodźstwa z tego kraju. Nasi sąsiedzi uciekali w obawie o swoje życie i szukając pracy, osiedlali się m.in. w polskich miastach. W ciągu ostatnich pięciu lat w Polsce dokonała się olbrzymia transformacja. Z kraju, z którego przez dekady emigrowano, staliśmy się krajem przyjmującym imigrantów. Przez lata to z Polski masowo wyjeżdżano. Nasze wychodźstwo było natężone szczególnie po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Bardzo ważnymi państwami na mapie polskiej emigracji stały się Irlandia i Wielka Brytania, które jako jedyne (obok Szwecji) w 2004 r. otworzyły przed Polakami swoje rynki pracy. Nasze miasta wypełniły…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Uchodźców w dom przyjąć