Najdawniejsze zachodnioeuropejskie utwory fabularne pisane z myślą o niedorosłym odbiorcy powstawały w epoce oświecenia. Okres ten nazwany został nawet „starożytnością literatury dla dzieci”. Teksty odzwierciedlały ówczesne przeświadczenia kontynentalnych filozofów: człowieczeństwo nie jest wartością zastaną, lecz zadaną, a pożycie wspólnoty ludzkiej musi być uregulowane umową społeczną.
W epoce rozumu dziecko postrzegano i traktowano jak dzikie stworzenie o nieskalanym refleksją etyczną umyśle – niezapisaną, gotową na procesy poznawcze czystą tablicę, tabula rasa. Stworzenie to miało dopiero nauczyć się bycia człowiekiem, przyswoić sobie gotowe, zewnętrzne kodeksy prawne i savoir-vivre. Nawet dorosłych traktowano jako tych, którzy powinni ciągle dążyć do ideałów oświeconego racjonalizmu i doskonalić moralność pod wpływem lektury. Założenie to miało swoje przełożenie na funkcjonalność oświeceniowych dzieł literackich, z których większość wieńczono morałem. Najbardziej znane powszechnemu odbiorcy przykłady tego typu twórczości w literaturze polskiej to bajki i satyry Ignacego Krasickiego. Te pierwsze pisał on zainspirowany pisarstwem La Fontaine’a, te drugie – podyktowane potrzebą dziejową. Większość satyr księcia poetów miała kształtować postawy patriotyczne polskiej szlachty w obliczu kryzysu politycznego. Choć i bajki, i satyry od lat stale figurują w kanonach lektur w szkołach podstawowych, nie powstawały przecież wyłącznie dla osób w wieku uczniowskim, tylko dla każdego.
Formowanie jednostki
Jeśli przyjąć kryterium, zgodnie z którym utwór dla niedorosłych czytelników to taki, w którym główną rolę odgrywa dziecięcy albo nastoletni bohater, jako jedną z pierwszych polskich powieści dla młodzieży postrzegać można powiastkę dydaktyczną Krasickiego pt. Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki opublikowaną w roku 1776 (a przynajmniej część pierwszą przygód rzeczonego bohatera). W pierwszym tomie historii tytułowego Doświadczyńskiego czytelnicy poznają jako nastoletniego szlachcica, którego rozwój fabuły ma – po licznych perturbacjach – doprowadzić do dojrzałości światopoglądowej i cnotliwego życia. W oświeceniu powstało wiele powieści edukacyjnych napisanych według tego schematu, a w każdej – zgodnie z przyjętą w ówczesnej etyce orientacją społeczną – jednostkę konfrontowano z różnymi modelami funkcjonowania państwa, piętnując niekorzystne nawyki, prawa i zjawiska polityczne.
Również w wieku XIX w literaturze roi się od postaci dynamicznych, dorastających i jednocześnie ewoluujących od niedojrzałości, niepewności albo zagubienia światopoglądowego ku uznanym społecznie wartościom. Dojrzewanie z kolei zaczęto opisywać jako złożony proces psychologiczny i moralny. Uformowane w ten sposób powieści o dorastaniu z niemieckiego nazywamy bildungsroman (dosł. „powieść o formowaniu”). Za Bildungsroman uznajemy wiele utworów najwybitniejszych pisarzy, m.in. Dostojewskiego, Manna, Joyce’a, Dickensa czy Jane Austen. W przypadku każdego z tych wielkich nazwisk powstałe dzieło nie jest jedynie portretem dojrzewającej jednostki, ale także nośnikiem idei i niepokojów swoich czasów. Nie inaczej jest w wypadku polskich „powieści o formowaniu”, do których zaliczamy patriotycznie sproblematyzowane Syzyfowe prace Stefana Żeromskiego bądź druzgocący Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Oczywiście egzemplifikacje bildungsromanu nie muszą być przeznaczone dla nastoletniego czytelnika, mogą być – i zazwyczaj są – traktowane raczej jako literatura piękna będąca wnikliwym studium człowieka adaptującego się do środowiska kulturowo-społecznego, w którym przyszło mu żyć, a zatem lektura filozoficzna czy też społeczna. Warto jednak wiedzieć, że obie wymienione polskie powieści figurują w spisach obowiązkowych lektur szkolnych, zapewne dlatego, że mogą posłużyć jako materiał wychowawczy o niemałym ładunku etycznym.
Brutalność baśni
Dydaktyzm w literaturze i kulturze dla dorosłych – niekiedy natrętny czy tendencyjny – nie był jednak w czasach nowożytnych niczym nowym. Już w wiekach poprzedzających erę oświecenia powstawały teksty kultury, w których zachowania niemoralne podlegały karze, jak choćby średniowieczne moralitety. Wiadomo także, że pierwotnie nie wymyślano ani nie spisywano z myślą o dzieciach baśni, czyli utworów, które współcześnie w powszechnym odbiorze uchodzą za zarezerwowane wyłącznie dla najmłodszych odbiorców, a w których motyw winy i kary lub zasługi i nagrody jest wykorzystywany prawie zawsze. Niektóre z nich czytali wyłącznie dorośli czytelnicy. Obecne w dawnych, wywiedzionych z folkloru baśniach kary podyktowane były bowiem surową, ludową moralnością, a w wieku XIX – pedagogiką strachu, z której to przyczyny w dawnych baśniach – lub w pierwotnych wersjach baśni znanych dzisiaj – można było napotkać sceny okrutne i makabryczne. Gdyby podsunąć niektóre z nich współczesnemu czytelnikowi w ich oryginalnej, nieocenzurowanej postaci, z pewnością zaklasyfikowałby je jako zbyt drastyczne dla dziecięcej wrażliwości.
Krwawe sceny grozy zawiera np. baśń Jak się dzieci w rzeźnika bawiły zawarta w pierwszym wydaniu baśni braci Grimm i na tyle makabryczna, że do kolejnej edycji już jej nie włączono; młodzi bohaterowie bawią się w niej w odcinanie sobie nawzajem głów i innych kończyn ciała.
Z kolei w baśni autorstwa Hansa Christiana Andersena – twórcy późniejszego, który intencjonalnie pisał dla odbiorców w wieku dziecięcym – zatytułowanej Dziewczyna, która podeptała chleb, tytułowa postać okazuje się antybohaterką krzywdzącą w dzieciństwie owady, a w wieku dorosłym – ludzi. Za brak szacunku do własnych rodziców i do chleba – symbolu ciężkiej, uczciwej pracy – trafia ona do straszliwej, podziemnej krainy błotnej wiedźmy, gdzie latami cierpi pokutę, katusze i upokorzenia mające oczyścić jej złą duszę.
Disneyowska adaptacja pt. Mała syrenka niewiele ma wspólnego z baśniowym Andersenowskim oryginałem. Andersen bowiem zwieńczył fabułę nie szczęśliwym zakończeniem i ukoronowaniem zakochania dwojga młodych, a rozpłynięciem się głównej bohaterki w pianę morską. Książę, którego obdarzyła miłością, nigdy nawet nie dowiedział się o jej uczuciu. Za cierpienie spotyka jednak syrenę pośmiertna nagroda – jej dusza staje się nieśmiertelna. Przebieg fabuły związany jest ściśle z religijnością chrześcijańską Andersena, twórcy przekonanego o tym, że życie doczesne człowieka nieodwołalnie skazane jest na ból i samotność, którym przeciwstawić należy pokorę i dobro, co doprowadzi do zbawienia po śmierci; tak też uformował przesłanie baśni o tragicznej syreniej miłości, od samego początku skazanej na niemożność spełnienia pragnień bohaterki.
###banner###
W służbie patriarchatu
Obecne w najdawniejszych utworach dla dzieci i młodzieży motywy kary i nagrody były zdeterminowane rozmaitymi czynnikami, jak choćby ideologią epoki oświecenia, surową, ludową moralnością czy też etyką chrześcijańską. Jednak pełen obraz uwarunkowań wpływających na literaturę dla dzieci i młodzieży jest jeszcze bardziej zróżnicowany, niż mogłoby się wydawać. Warto mieć na uwadze, że choć ładunek moralny wielu wymienionych dzieł ma charakter ogólny i uniwersalny, to pisano także utwory dedykowane konkretnym podgrupom odbiorców. W każdym systemie patriarchalnym odmienne strategie oraz cele pedagogiczne przyjmuje się przecież ze względu na płeć wychowanków i wychowanek, tak, by mogli odgrywać odgórnie narzucone im role społeczne.
Dlatego też w literaturze dla dorastających odbiorców już od czasów oświeceniowych wskazać można teksty pisane z myślą o chłopięcych adresatach oraz osobne przeznaczone dla dziewcząt. Powiastki dydaktyczne II poł. XVIII w., takie jak wspomniane dzieło Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki, z całą pewnością konstruowano dla hipotetycznego czytelnika płci męskiej, aspirującego przedstawiciela swojego stanu społecznego, a zatem dorastającego młodzieńca, który miał być kształcony etycznie na potrzeby objęcia w przyszłości odpowiedzialnego stanowiska albo piastowania godności szlacheckich.
Powieści podróżniczo-przygodowe XIX i XX w. również były zorientowane androcentrycznie: na czele każdej z nich stał nieustraszony protagonista podbijający nieznane lądy, zwalczający niebezpieczeństwa, konstytuujący własne „ja” poprzez konfrontację z nieznanym, zagrożeniami, wyzwaniami. I tak młodzi, nieustraszeni podróżnicy sprzed wieków, tacy jak Robinson Cruzoe albo Lemuel Guliwer, ale także ich godni następcy, jak choćby Staś Tarkowski czy Tomek Wilmowski, reprezentowali lub zyskiwali cnoty klasyfikowane kulturowo-społecznie jako męskie: odwagę, sprawstwo, zaradność, determinację. Ewentualne bohaterki pojawiały się w tego typu literaturze jako towarzyszki lub postaci epizodyczne, których ocalanie eksponowało męstwo protagonisty: przewodnika, obrońcy, opiekuna.
Dla nich wszystkich szczęśliwe zakończenie oznaczało bycie dostrzeżoną przez pierwszoplanowego bohatera i wyróżnioną poprzez nawiązanie z nim relacji romantycznej. Znalezienie partnera ukazywano jako najpierw jedyną, a później nadrzędną destynację każdej kobiety.
Powieść dla dziewcząt
Czytelniczkom podsuwano zgoła inne niż chłopcom wzorce postępowania i odmienny repertuar ról. W 1819 r. znamienny w perspektywie gender studies traktat moralizatorski dla dziewcząt wydała Klementyna z Tańskich Hoffmanowa – pisarka, działaczka społeczna, wychowawczyni wielu polskich intelektualistek wieku XIX. Hoffmanowa, przez jednych wychwalana, a przez innych, m.in. Narcyzę Żmichowską, krytykowana za konserwatywne moralizatorstwo, była znaną postacią swoich czasów. We wspomnianym traktacie pt. Pamiątka po dobrej matce, czyli ostatnie jej rady dla córki, pisarka ta utrwaliła tradycjonalistyczny program wychowania młodych kobiet, w myśl którego miały one w życiu dorosłym realizować się na płaszczyźnie domowej i rodzinnej jako uległe, wierzące i gospodarne żony i matki. Co ciekawe, sama Hoffmanowa była upostaciowieniem alternatywnego modelu kobiecości – wyszła za mąż dopiero mając trzydzieści lat, a pracą pisarską, redaktorską i tłumaczeniową zyskała sobie niezależność finansową, co w wieku XIX było w życiu kobiety wielką rzadkością.
Na podstawie stereotypowych przeświadczeń dotyczących kobiecości i dziewczęcości już w wieku XIX wykształcił się oddzielny podgatunek – powieść dla dziewcząt. Ponieważ w patriarchalnej rzeczywistości właściwym przeznaczeniem osoby płci żeńskiej jest zawsze zamążpójście, główny wątek powieści dla dziewcząt XIX i XX w. dotyczy zazwyczaj relacji miłosnej. W przypadku tego gatunku powieściowego konwencjonalnym rozwiązaniem fabularnym jest wprowadzenie bohaterki nacechowanej jakiegoś rodzaju odmiennością: główna postać musi wyróżniać się na tle dziewcząt w swoim otoczeniu. Pierwszoplanowa bohaterka może np. być uboższa niż rówieśnice, uchodzić za brzydszą od nich albo wywodzić się z niższej warstwy społecznej niż na to według narratora zasługuje. Młody mężczyzna w jej otoczeniu zostaje poddany przez okoliczności testowi poznawczemu, zgodnie z którym dowiedzie swojej wartości, jeżeli dostrzeże i doceni główną bohaterkę. Jej domniemane lub wręcz pozorne wady okazują się dla niego albo przeźroczyste, albo wręcz atrakcyjne.
Jako przykład bohatera realizującego opisany wyżej schemat posłużyć może Gilbert Blythe, najpierw klasowy kolega, a później partner tytułowej Ani z Zielonego Wzgórza, bohaterki znanej powieści dla dziewcząt autorstwa Lucy Maud Montgomery. Ania Shirley jest sierotą o twarzy upstrzonej piegami i rudych włosach. Posiadanie takiego koloru włosów przeżywa ona na tyle boleśnie, że decyduje się nawet na pofarbowanie ich pozyskanym w szemrany sposób barwnikiem, czego skutki znamy wszyscy, a co opisano w rozdziale o znaczącym tytule Próżność ukarana. Gilbert okazuje się pełnowartościowym partnerem wpisanym w układ ról przewidziany w powieściach dla dziewcząt, bo rude włosy, które Ania traktuje jako piętno, jego pociągają, choć z początku nie potrafi swojego zainteresowania wyrazić w sposób właściwy. Próbuje sobie zaskarbić atencję koleżanki, ciągnąc ją za warkocz i przezywając „marchewką”. Oburzenie Ani i jej urażona duma nadają wątkowi romantycznemu dynamizmu – czytelnik dostaje naprzemiennie sygnały, że Ania w…