Zbyt wiele.
Zainstalowałam TikToka na początku pandemii (jak zresztą wielu millenialsów), kiedy izolacja zamknęła nas w domach, a w mediach przebił się gorący trend: nowe it-medium, platforma, która pochłonęła młodzież.
I rzeczywiście, wydawało się, że pośród użytkowników TikToka w tamtym czasie najwięcej było nastolatków czy osób tuż po dwudziestce.
Jak to zwykle bywa z młodzieżowymi trendami, opowieść o tej nowej platformie zawierającej krótkie wideo (zwane tiktokami) szybko przybrała w mediach formę paternalistycznego uproszczenia, banalizacji, deprecjonowania tworzonego tam contentu (kontent, po polsku najczęściej tłumaczony jako „treści”, to wszystko, co tworzymy w sieci) i wyśmiewania zaangażowania użytkowników. Z tych myślowych skrótowców wyłaniał się obraz aplikacji z bezwartościową treścią, na…