Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?
To, co pojawia się w mojej głowie, od razu staram się zapisywać w formie szkicu. Rysunek jest dla mnie formą myślenia. Być może wynika to z tego, że z wykształcenia jestem malarką, a nie projektantką, komputera używam tylko, gdy muszę. Zaczynam od szkicowników, wycinanek, malowania, często są to niezależne prace, które potem pokazuję publicznie. Kiedy kończę ten etap, to jestem już pewna, jak dana rzecz powinna wyglądać.
Jaką dałabyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?
W czasie liceum i studiów byłam dość nieuważna. Zafiksowana na etosie malarstwa, obok wielu innych rzeczy przechodziłam obojętnie. Natomiast uważność jest bardzo cenna i radziłabym, żeby wszystkiemu przyglądać się z ciekawością, wszystkiego próbować.
Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?
W dziedzinie, w której pracuję, rzadko mi się to zdarza. Moje lenistwo występuje na innych polach, np. domowych. Trzeba mnie trochę przymusić, żebym posprzątała dom. Gdy mam kłopoty w pracy, pomaga mi kontakt albo z naturą, która czyści i resetuje mózg, albo ze wspaniałą kulturą, która z kolei elektryzuje i napełnia.
Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?
Mieszkam na prowincji, jeżdżę z domu na wsi do pracowni w Grójcu i w zasadzie obcuję tylko z moją rodziną i współpracownikami. To właśnie bohaterowie mojego życia codziennego. Króluje tu moja mama, która ma zupełnie inną osobowość niż ja. Ja jestem skupiona na swoich celach, natomiast moja mama wszystko robi dla innych. Tak lubi, tak chce i ja tę postawę bardzo podziwiam.
Gdybyś nie była tym, kim jesteś, byłabyś?Zupełnie nie widzę dla siebie alternatywy. Moje powołanie zdefiniowało się bardzo wcześnie, jeszcze w szkole podstawowej wiedziałam, że chciałabym się rozgościć w świecie wizualnym. Ewentualnie mogłabym się delikatnie przemieszczać w…