Polskie edytorstwo ma problem. Jeśli spojrzy się na liczbę studentów specjalności edytorskich oraz nowe możliwości finansowania prac filologicznych, można mieć powody do optymizmu. Czy jednak na pewno? Zauważalna jest przecież tendencja do obniżania się standardów edytorskich, także w wydaniach, które powinny być wzorcowe (por. np. moją recenzję dwóch pierwszych tomów PismHerlinga-Grudzińskiego w „Znaku” nr 9/2011 – zwróciliśmy się także do edytora tego wydania, niestety, odmówił odpowiedzi na naszych łamach). Widzimy pośpiech wymuszany m.in. koniecznością realizacji harmonogramów przewidzianych we wnioskach i presją rynkową. Niejednokrotnie logika ta wręcz uniemożliwia wcześniejsze przemyślenie koncepcji książki. Właśnie teraz trzeba rozpocząć dyskusję o stanie polskiego edytorstwa, zwłaszcza tego odnoszącego się do dzieł współczesnych. O ile bowiem od wielu lat trwają intensywne prace w zakresie publikacji tekstów staropolskich, których efektem są liczne edycje, o tyle teksty nowsze są zaniedbywane. Publikacja pism Gombrowicza niekoniecznie musi być łatwiejsza od wydania utworów Sępa-Szarzyńskiego – zwodnicza jest bliskość czasowa, przez co często edytor traktowany jest jak redaktor. Tymczasem działania obydwu często są przecież sprzeczne. Redaktor normalizuje tekst, a edytor dba o zachowanie charakterystycznych cech stylu pisarza – jest niejako pośrednikiem między nieżyjącym autorem i redaktorem, stara się ustalić intencje tego…
Kustosz w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, pracuje w Instytucie Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, oddziale Muzeum. Opublikował m.in. Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie (2011), przygotowuje biografię Jana Józefa Lipskiego, prowadzi...