Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?
Od spaceru. Bardzo lubię chodzić i w tej pospolitej formie ruchu znajduję spokój, układam myśli. Niezależnie od tego, gdzie jestem – dużo chodzę. W ten sposób napotykam sceny, które dokumentuję szybką fotką. Jeżeli sytuacja na to nie pozwala, to robię opisową notatkę i po powrocie do domu szkicuję to, co zapadło mi w pamięć. Tak powstają obrazy z Anubisem.
Jaką dałabyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?
Z ogromnym ciepłem i współczuciem myślę o osobach debiutujących w artworldzie. Media społecznościowe nakładają na nich ogromną, niepotrzebną presję. Konieczność bycia „ukształtowanym”, „wyrazistym”, „wyróżniającym się” i „łatwo zapadającym w pamięć” może być paraliżująca. Nie ma w tym miejsca na szukanie siebie i popełnianie błędów, a to właśnie bardzo polecam.
Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?
Staruszkowie w moim otoczeniu. Wzruszają mnie. Patrzę na różne formy radzenia sobie z podeszłym wiekiem i perspektywą śmierci i myślę, że to jest ostateczny test człowieczeństwa. Niektórzy decydują się, by żyć i cieszyć się życiem, niektórzy egzystują w oczekiwaniu na koniec. Wybór tej ścieżki nie zawsze ma związek z materialnym zapleczem czy wsparciem rodziny. Jest to test człowieczeństwa także dla nas – idących jeszcze szybkim krokiem. Czy potrafimy się zatrzymać w codziennym biegu, dla nich?
Którego autora / którą autorkę chciałabyś przywrócić do życia, by opisał / opisała współczesność?Ciekawa jestem, jaki portret współczesnego…