Subskrybuj
Portret młodej kobiety w żałobie, Francja, ok. 1840 r. fot. własność autora
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Wampirek, czyli małe jest piękne

Miniatury portretowe to dzieła niesłychanie prywatne i intymne. Nie bez znaczenia jest zmysłowy aspekt dotykanego często przedmiotu, faktura i kolor ramki, waga i kruchość. Te niewielkie artefakty budzą w nas wzruszenie i tkliwość.

Kiedy starsza osoba płaci przede mną przy kasie i w wytartym pugilaresie migną mi za plastikową szybką zdjęcia, zawsze się trochę wzruszam. Jestem takim samym dinozaurem jak ona. Noszę przecież przy sobie fotografie bliskich: Mamy, Babci, Brata, Bratanka, Agnieszki i Barry’ego oraz Gizeli Reicher-Thonowej, zamordowanej w Holokauście badaczki ironii Słowackiego, której kenkartę skserowałem kiedyś w archiwum. Gdy za moich studenckich czasów szło się zrobić zdjęcie do legitymacji, zamawiało się zawsze więcej odbitek, by wręczyć je potem tym, którzy byli dla nas ważni lub (akt odwagi!) chcieliśmy, żeby się nimi stali. Do dziś trzymam w szufladzie kilkadziesiąt takich znaków dawnych przyjaźni i chwilowych fascynacji. Jak jednak radzono sobie przed wynalezieniem fotografii? Otóż obstalowywało się u wyspecjalizowanego malarza miniaturę portretową. Wieszano ją potem na ścianie, stawiano na meblach, zabierano w podróż w skórzanym zamykanym etui, a nawet wprawiano w bransoletkę, broszkę, naszyjnik lub tabakierkę.

Intymność patrzenia

Malarstwo miniaturowe (zresztą nie tylko portretowe, bo w wersji mini występują niemal wszystkie gatunki, by wymienić tylko sceny religijne, martwe…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Uwolnić się od kultu produktywności