Dziesięć lat temu, obserwując gasnącą hegemonię USA oraz rosnącą potęgę Chin, Graham Allison opublikował artykuł, w którym przestrzegał przed „pułapką Tukidydesa”. Ta metafora opisywała lekcję z historii: lęk mocarstwa przed utratą swojej pozycji i wzrost znaczenia pretendenta do zajęcia jego miejsca często prowadził do gwałtownych konfliktów – tak było choćby w V w. p.n.e. z Atenami i Spartą. Czy jesteśmy obecnie bliżej wpadnięcia w tę pułapkę?
Bez wątpienia stosunki chińsko-amerykańskie są dziś o wiele bardziej napięte niż dekadę temu.
Tezy Allisona, które potem rozwinął w książce Skazani na konflikt, były w Chinach szeroko dyskutowane. W pewnym momencie władze chińskie, zwłaszcza przedstawiciele MSZ, powoływały się nawet w dyskusjach międzynarodowych na tę publikację. Chińscy dyplomaci, nie do końca zgodnie z tym, co pisał autor, sprowadzali jej sens do ostrzeżenia: jeśli świat chce uniknąć globalnego konfliktu, to Stany Zjednoczone muszą częściej konsultować się z Pekinem i liczyć z jego zdaniem. W narracji Chin to zawsze USA eskalują konflikt, a Chiny stanowią głos rozsądku i porozumienia.
Co odpowiada za…