Czy dzięki mediom czuje się Pan dobrze poinformowany o tym, co się dzieje w świecie?
Chciałbym wiedzieć więcej, ale napotykam kilka barier. Choćby taką, że nie jestem w stanie wchłaniać informacji na temat wszystkiego, co się dzieje w świecie. Żyje nas na ziemi trochę ponad sześć miliardów i rozmaitych konfliktów, napięć i dramatów jest na całym globie nieskończone mrowie. Jednak sporo informacji trafia do publicznego obiegu. Przez wiele lat śledziłem brytyjski sposób informowania o wydarzeniach zagranicznych i na podstawie tych informacji jakiś obraz świata potrafiłem sobie budować. Ale, rzecz jasna, jesteśmy dzisiaj skazani na fragmentaryczność.
Idealnym odbiorcą i nadawcą programu dającego całościowy obraz wydarzeń mógłby być chyba tylko Pan Bóg. Ale zdaje się, że akurat On nie jest tym zajęciem zainteresowany…
Czy dominujące media elektroniczne, telewizja i Internet, są w stanie przekazać każdego dnia więcej niż wyrywkowy obraz planety?Jako klient mediów zgadzam się na niekompletność obrazu i dlatego interesujących mnie wiadomości, których nie znajduję w popularnych serwisach, poszukuję na własną rękę. Wybieram pewne witryny internetowe, którym ufam i które pozwalają mi śledzić wydarzenia w odległych częściach świata – zwłaszcza w krajach interesujących mnie szczególnie, takich jak Birma czy Indonezja. Informacje przedostają się do głównych serwisów dopiero wtedy, gdy stają się sprawami o naprawdę dużym zasięgu. Z kolei jako odbiorca najpowszechniejszych programów informacyjnych zakładam, że redakcje dbają o…