Można ją także czytać w perspektywie ściśle egzystencjalnej: jest nasycona pewnym egzystencjalnym patosem i bardzo „osobistą” stylistyką wyrażającą się m.in. w częstej figurze pierwszej osoby (Krzyś Michalski, Krzysztof Michalski). Czytelnik może więc odnajdywać w książce swoje własne doświadczenia. Perspektywa trzecia, dla mnie jedyna możliwa, to aspekt samej filozoficznej myśli Michalskiego, a zwłaszcza jej częstych odniesień do chrześcijaństwa. Pozostaje dla mnie sprawą nie do końca jasną, w jakiej mierze Michalski identyfikuje się z myślą Nietzschego, którą interpretuje z własnej perspektywy – wydaje mi się, że identyfikacja ta idzie bardzo daleko, że Nietsche jest porte parole samego autora.
Płomień wiecznościjest książką ważną, o wielkiej powadze, intelektualnej uczciwości i egzystencjalnym zaangażowaniu. Jest także jasno pisana – na tyle, na ile myśl Nietschego na to pozwala. Michalski posiada dar prostej i zrozumiałej prezentacji trudnych autorów, czego dał dowód w swoich książkach o Husserlu i Heideggerze. Jest to wreszcie książka odznaczająca się pięknym językiem, chwilami niemal poetyckim, i pewną grandilokwencją, przechodzącą – zwłaszcza w ostatnim rozdziale – w…