o. Wacław Oszajca SJ
Czy ateizm jest wrogiem religijności? Jest w pewnym sensie jej podstawą. Jeśli jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że możemy szczęśliwie żyć bez Boga, mamy szansę na to, by trzymać się Boga nie dla jakiegoś interesu, ale bezinteresownie. A o to w chrześcijaństwie przede wszystkim chodzi.
Myśląc o kryzysie Kościoła, należy sobie zadać pytanie – Kościoła, czyli kogo lub czego? Wygląda bowiem na to, że kłopoty ma nie tylko chrześcijaństwo, mają je również inne religie, skoro w skali światowej wzrasta liczba osób niewierzących. Dzieje się tak przede wszystkim w krajach o znacznym rozwoju gospodarczym. Co to znaczy? Otóż pierwsza myśl, jaka się nasuwa, to stwierdzenie, że chrześcijanie i wyznawcy innych religii dobrze sobie radzą i są potrzebni w sytuacjach trudnych, w nieszczęściu. Niewiele natomiast, lub zgoła nic, mają do zaproponowania człowiekowi żyjącemu w społeczeństwie bogatym czy też bogacącym się. Nic to nowego. Istnieje powiedzenie, że w XIX stuleciu Kościół stracił robotników, a wcześniej inteligencję. Z podobnych powodów najpierw pozbyliśmy się mężczyzn, obecnie zaś pozbywamy się…