Subskrybuj
Patriarcha Wszechrusi Cyryl i minister obrony Rosji Siergiej Szojgu na uroczystości inaugurującej działalność Głównej Katedry Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w Kubince w obwodzie moskiewskim, 14 czerwca 2020 r. fot. Andrey Rusov / AFP / East News
Niezależny rosyjski publicysta prawosławny, redaktor naczelny czasopisma „Dary”, autor książek o rosyjskim prawosławiu. Mieszka w Moskwie

Cerkiew rozłamana

Cerkiew dostawała od państwa nie tylko brudne pieniądze, ale po prostu zapłatę za krew. Patriarcha Cyryl ma na swoich rękach krew niewinnych ofiar tej wojny i zmyć tej krwi nie będzie już w stanie.

Rosyjski Kościół Prawosławny nigdy nie był monolitem, choć bardzo starano się podtrzymać mit jedności Cerkwi. Zarówno w okresie sowieckim, jak i postsowieckim mistycznej jedności zawsze musiała towarzyszyć jedność ideologiczna. Patriarcha Cyryl, odkąd przejął cerkiewne zwierzchnictwo, domagał się tego szczególnie stanowczo. Po bezwzględne środki sięgał również wtedy, kiedy próbował ustrzec jedność geograficzną wspólnoty – uważając, że wszystkie kraje dawnego bloku sowieckiego powinny uznawać jego prymat, choć przyznawał im też pewien (jednym mniejszy, drugim większy) zakres wolności w podejmowaniu decyzji. Do niedawna można było przyrównać rosyjską Cerkiew do „odświętnego kulebiaka” – nadzianego najróżniejszymi grupami, które się nawzajem nie znosiły, i zajmowały skrajnie różne pozycje na ideologicznym spektrum, ale wciąż znajdowały własne nisze i jakoś tam współistniały wewnątrz jednej Cerkwi. Sytuacja zmieniła się…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Tu mówi Ukraina