Karen Armstrong, badaczka religii, próbująca w swoich pracach pokazywać przede wszystkim jej pozytywne aspekty, w najnowszej książce Fields of Blood: Religion and the History of Violence z pasją opisuje bojowników z Państwa Islamskiego. Przypominają jej „barbarzyńskie plemiona wdzierające się w Imperium Rzymskie” i „mongolskie hordy Czyngis-chana niszczące całe miasta i dokonujące rzezi ich mieszkańców”. Czym wyróżnia się Państwo Islamskie, że wywołuje aż tak gwałtowne reakcje? Od upadku Imperium Rzymskiego i czasów Czyngis- -chana nasza cywilizacja nieco się zmieniła. Szczególnie od II wojny światowej idea masowego zabijania cywilów w imię jakiejkolwiek ideologii nie jest już w świecie powszechnie akceptowana. Oczywiście brutalna przemoc jako narzędzie polityki była wykorzystywana także w ostatnich dziesięcioleciach: w latach 60. w Wietnamie czy w latach 90. w Rwandzie. We współczesnych społeczeństwach, w których wartością jest życie w komforcie i bezpieczeństwie, nic nie daje się jednak porównać do brutalnych praktyk bojowników Państwa Islamskiego: obcinania głów, ukrzyżowań, kamienowania i grzebania ludzi…