Jadąc krętymi drogami Bośni i Hercegowiny, łatwo zauważyć, jak silne są tu kontrasty. Granica między dwiema jednostkami administracyjnymi, z których składa się to państwo: Federacją Bośni i Hercegowiny oraz Republiką Serbską, jest akurat niewidoczna dla oka, lecz głęboko zakorzeniona w politycznej i społecznej tkance narodu. W ramach Federacji dziesięć kantonów posiada własne konstytucje i rządy, podczas gdy Republika Serbska działa w ramach bardziej scentralizowanej struktury. Czuć to wszystko na plakatach i w rozmowach.
Pośród tych zawiłości przydrożne stragany pełne świeżych owoców przywołują wspomnienia z mojego dzieciństwa w Polsce, dając poczucie swojskości i ciepła. Miasta takie jak Sarajewo i Banja Luka prezentują z kolei nowoczesną europejską fasadę, z tętniącymi życiem ulicami i współczesną architekturą. Blizny historii są namacalne: pozostałości konfliktu trwają w postaci rozerwanych kulami budynków i obecności pomników upamiętniających tragedie z przeszłości. Te symbole przypominają o pełnych zawirowań dziejach tutejszego społeczeństwa i stanowią stale wezwanie do pojednania i jedności.
Szepty przeciw burzy
Dla wielu Romów w Bośni i Hercegowinie podziały kraju są nie tylko kwestią administracyjną…