Położona w południowo-zachodnich Chinach prowincja Syczuan najbardziej znana jest z ostrych potraw i rezerwatów zagrożonej wyginięciem pandy wielkiej. Od lat była więc ośrodkiem eksportu chińskiej kuchni oraz zwierząt wypożyczanych ogrodom zoologicznym w tych państwach, którym Chiny chciały okazać przyjaźń.
Ale w Chengdu, czyli stolicy Syczuanu, od kilku lat intensywnie trwają prace nad stworzeniem nowych fundamentów przyjaznego wizerunku Chin. Nie chodzi nawet o to, że właśnie Chengdu jest końcową stacją nowego jedwabnego szlaku, kolejowego połączenia z Europą, którego drugim końcem jest Łódź. O wiele skuteczniejszy niż wysyłka towarów do Europy okazał się eksport rozrywki, a ta powstaje w działającym od blisko 30 lat Chengdu Hi-Tech Zone. Oficjalnie to po prostu klaster technologiczny, w którym znajdują się mniejsze i większe firmy zajmujące się grami, e-sportem, filmem, telewizją, muzyką cyfrową i wideo. Tyle że to nie byle jakie biznesy. Łącznie wartość tego klastra przekroczyła już 100 mld juanów (czyli ok. 14 mld dolarów), a być może niedługo będzie jeszcze większa, bo sukces przyciąga sukces.
To właśnie w tej strefie technologicznej działa Chengdu Coco Cartoon, czyli główny zespół odpowiedzialny za animacje, którymi Chiny pokonały Disneya i Pixara. Najpierw w 2019 r. była opowiadająca o jednej z postaci chińskiej mitologii Ne Zha, która przebiła pod kątem sprzedaży biletów wszelkie animacje w Chinach. Jej druga część, z ponad 330 mln widzów i ponad 1,9 mld dolarów przychodów, stała się najchętniej oglądanym i najbardziej dochodowym filmem animowanym w historii kina nie tylko w Chinach, lecz globalnie. Większość kluczowych firm zaangażowanych w stworzenie tych animacji mieści…