Unia Afrykańska dołączy do grupy G20 – postanowili członkowie ekskluzywnego klubu podczas wrześniowego szczytu w Indiach. Jak to się stało, że organizacja reprezentująca najbiedniejszy kontynent znalazła się w jednym z najpotężniejszych, najbardziej wpływowych gremiów? W końcu najczęściej o Afryce pisze się jako o arenie rywalizacji potęg – tych starych i tych dopiero wschodzących. Chiny, które wysysają surowce i przywożą osadników. Rosja wciskająca się z najemnikami i propagandą obrzydzającą Zachód. Słabnąca Francja bez przekonania walcząca o utrzymanie przyjaznych liderów i baz wojskowych. Turcja, która chce w Somalii zbudować wyrzutnię kosmiczną, żeby polecieć na Księżyc. Rywalizujące z nią Zjednoczone Emiraty Arabskie skupujące afrykańskie porty, aby zabezpieczyć potęgę Dubaju… Tymczasem powoli, lecz miarowo odbywa się na wielu polach przewrót, który przywraca Afrykę na miejsce równe. Nie uprzywilejowane, ale takie, w jakim decyduje się samemu o sobie i wspólnie z innymi o świecie. Spójrzmy np. na surowce. Państwa afrykańskie odziedziczyły po okresie kolonialnym skrajnie niekorzystną strukturę handlu. Wielkie zachodnie…
Dr nauk politycznych, analityk ds. Afryki Subsaharyjskiej i koordynator w programie Bliski Wschód i Afryka w PISM. Wykładowca Collegium Civitas