Subskrybuj
Ilustracja: Natalia Chachuj / fot. archiwum prywatne
Prof. dr hab., japonistka, wykładowczyni Uniwersytetu Warszawskiego, autorka książek m.in. Filozofia zen oraz Mitologia japońska

Nietrwałość wszystkiego, co istnieje

Słynny XVII-wieczny samuraj Yamamoto Tsunetomo pisał, że gotowość na śmierć nie jest obsesją na punkcie śmierci. Świadomość skończoności życia ludzkiego ma prowadzić samuraja do doświadczania każdego dnia, jakby miał to być jego ostatni dzień

Co roku wiosną, gdy przechodzę obok budynku, w którym mieści się Wydział Orientalistyczny na Kampusie Głównym Uniwersytetu Warszawskiego, nie mogę się doczekać, kiedy zakwitnie wiśnia japońska, dar dla naszej uczelni od nieżyjącego już pana Koichiego Takashimy, konsula generalnego RP w Japonii. Drzewo jest tak piękne w pełnym rozkwicie, że wiele osób zatrzymuje się, żeby zrobić zdjęcie smartfonem. Kwiaty wiśni nie więdną, ale już pierwszy deszcz czy silniejszy wiatr sprawiają, że opada biała mgiełka drobnych płatków. W Japonii pod kwitnącymi drzewami wiśni organizowane są pikniki, lecz radosny nastrój ustępuje miejsca melancholii, gdy ich płatki zaczynają opadać. Wtedy kontempluje się piękno tego, co efemeryczne, kruche, ulotne. Także kroplę rosy na liściu, która szybko znika w porannym słońcu. W kulturze Japonii można odnaleźć różne reakcje na poczucie nietrwałości wszystkiego, co istnieje.

Arystokracja dworska pod wpływem nauk buddyjskich bardzo dużą wagę przywiązywała do mentalnej zgody na przemijanie, co nie oznaczało bynajmniej odwrócenia się od doczesności, gdyż należało afirmować ulotne piękno natury. W okresie Heian (VIII–XII w.) mamy do czynienia z kulminacją estetyzacji życia codziennego na dworze cesarskim. Ważną rolę odgrywała sztuka epistolarna, której integralną część stanowiła poezja. Wyśmiewana była taka osoba, jaka nie potrafiła skomponować wiersza zgodnie ze skomplikowanymi zasadami doboru słownictwa, metafor, a także liczby sylab i wersów nadających rytm, gdyż nie używano rymów. Oczywiście ważna była też sztuka kaligrafii i odpowiedni dobór barw wielowarstwowych szat odpowiednio do pory roku. Dla arystokratów niezwykle ważne było odczuwanie „patosu rzeczy” (mono no aware), czyli właśnie efemerycznego piękna natury. Spacerując po Lasku Bielańskim, często widzę osoby w słuchawkach na uszach, które przyszły zapewne po to, by odpocząć, przy czym całkowicie odcięły się od dźwięków natury. Inne są zatopione w swoich myślach, jeszcze inne pochłonięte rozmową – niby patrzą przez siebie, lecz czy na pewno widzą, jak urzekająca jest intensywność jasnej zieleni liści drzew i krzewów na początku wiosny?

W kulturze Japonii reakcję na doświadczenie przemijania w tradycji mieszczańskiej okresu Edo (XVII–XIX w.) jest swoiste carpe diem, czyli czerpanie radości w „ulotnym świecie” (ukiyo), a więc ucieczka w hedonizm.

To nie tylko rozwój dzielnic rozkoszy, gdzie królowały wykwintne kurtyzany i gejsze, ale także popularyzacja literatury i malarstwa dzięki technice drzeworytniczej. Mieszczanie często cały dzień spędzali w teatrze kabuki, co było możliwe dzięki temu, że spożywano posiłki na widowni. Wiele osób udawało się na pielgrzymki do słynnych świątyń w całym kraju, traktując je także jako ekscytującą podróż obfitującą w piękne krajobrazy oraz szansę na degustację po drodze lokalnych potraw. Mieszczanie uważali, że życie jest zbyt krótkie, żeby się zamartwiać, woleli cieszyć się chwilą i starać się realizować swoje pragnienia. Zapewne nie myśleli o tym, że zgodnie z buddyjską maksymą próba zaspokojenia pragnień jest jak picie słonej wody – im więcej pijemy, tym bardziej jesteśmy spragnieni.

Kolejną odpowiedzią na problem skończoności życia ludzkiego, którą można znaleźć w kulturze Japonii, jest sentencja Yamamoto Tsunetomo (1659–1719), autora Hagakure. Ukryte w listowiu: „Istotą drogi samuraja jest gotowość na śmierć”. Jego refleksja nad etosem samurajskim została rozpropagowana przez znanego pisarza Mishimę Yukio (1925–1970). Konfucjusz nauczał, że śmierć nie jest problemem – każdy kiedyś umrze, najważniejsze jest, by nie stracić twarzy. Aby nie stracić twarzy, samuraje decydowali się na pojedynek na śmierć i życie, chociaż wszyscy wiedzieli, że ten, który przeżyje, zostanie skazany na śmierć za złamanie prawa zabraniającego samosądów – w takiej sytuacji sąd nie uwzględniał okoliczności łagodzących ani tego, „kto miał rację”. Samobójstwo przez rozcięcie brzucha (seppuku) kojarzy się z bolesną śmiercią, jednak dla samuraja była to śmierć honorowa. Często samuraje popełniali samobójstwo jako zadośćuczynienie za swoje winy, żeby uchronić rodzinę przed odpowiedzialnością zbiorową. W obliczu klęski na polu bitwy woleli sami pozbawić się życia, niż iść do niewoli, gdyż wiedzieli, że będą zhańbieni, a i tak zostaną zabici przez wrogów. Samuraje popełniali także samobójstwo jako protest wobec jawnej niesprawiedliwości w swoim księstwie, kiedy wyczerpali wszystkie inne sposoby działania. Wbrew pozorom nie odbierano tego jako przejawu bezsilności, ale dowód na to, że dla samurajów wartości etyczne powinny być najważniejsze. Według Yamamoto Tsunetomo gotowość samuraja na śmierć nie jest obsesją na punkcie śmierci – świadomość skończoności życia ludzkiego ma prowadzić do doświadczenia pełni życia każdego dnia, jakby miał to być ostatni dzień. Dla samurajów miało to być także godne życie, w którym najważniejszy jest honor i obowiązek.

Różne są odpowiedzi japońskich arystokratów, mieszczan i samurajów na pytanie o to, co należy robić w obliczu przemijania. Dla mnie osobiście te trzy odpowiedzi w pewnym sensie powinny się uzupełniać. Doświadczenie nietrwałości wszystkiego dobrze jest połączyć z zanurzoną w codzienności estetyczną afirmacją efemerycznego piękna natury, aby znaleźć chwilę wytchnienia od wypełniania ważnych obowiązków, także tych, które sprawiają, że zdajemy nasz egzamin z człowieczeństwa. Odnalezienie w życiu tego, co sprawia nam radość, pomaga doładować nasze psychiczne i fizyczne akumulatory, abyśmy mogli przetrwać trudne chwile, które niestety wcześniej czy później nadejdą.

Artykuł pojawił się w numerze: Sen o Japonii